Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał. Łódź zaś była już o wiele stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się, myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli. Jezus zaraz przemówił do nich: "Odwagi! To Ja jestem, nie bójcie się!" Na to odezwał się Piotr: "Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie!" A On rzekł: "Przyjdź!" Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie, podszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: "Panie, ratuj mnie!" Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc: "Czemu zwątpiłeś, człowiecze małej wiary?" Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył. Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc: "Prawdziwie jesteś Synem Bożym". Gdy się przeprawili, przyszli do ziemi Genezaret. Ludzie miejscowi, poznawszy Go, posłali po całej tamtejszej okolicy i znieśli do Niego wszystkich chorych, prosząc, żeby ci przynajmniej frędzli Jego płaszcza mogli się dotknąć; a wszyscy, którzy się Go dotknęli, zostali uzdrowieni.

 

Zawsze jest jakaś burza: mniejsza czy większa; zawsze doświadczamy ciemności i wysokich fal; ciągle jesteśmy w łodzi ku brzegowi spełnienia, uzdrowienia i pokoju. Życie to podróż trudna i dramatyczna. A jednak, wyliczając trudności, zawsze widzimy „coś” o wiele ważniejszego od tych wszystkich naszych problemów. Po prostu jest z nami Jezus. Po naszej stronie jest Jezus i nic nam się złego nie stanie, nawet jeśli w ostatniej chwili zawołamy: „Panie, ratuj mnie” (Mt 14,30). „W ostatniej chwili”, bo całe nasze dotychczasowe żeglowanie mogło być po to, aby odkryć Pana pośród nas.

To, co następuje po wyznaniu wiary w ciemnościach, w burzy i pośród wysokich fal jest dla nas zdumiewające, ale w życiu według Ducha bardzo logiczne: „Jezus natychmiast wyciągnął rękę…” (Mt 14,31). Jest to już następny, odrębny werset w Ewangelii, jest to inna rzeczywistość. Jezus natychmiast ratuje, ponieważ Piotr zawołał z wiarą o pomoc Pana. Pan ratuje, ale i nie ukrywa też prawdy: „zwątpiłeś…”. Zarówno ratunek jak i słowo prawdy-napomnienia jest w jednym wersecie. Czyż nie jest tak powiedziane dla naszego nawrócenia, zwrócenia się do Pana całym sercem już teraz, dzisiaj w tej godzinie fal?

Burza najbardziej niszcząca nie jest na zewnątrz nas. Ona rośnie i staje się groźna, jeśli liczymy coraz bardziej na siebie pośród fal świata, który przeciwstawia się Bogu. Jezus nie krytykuje fal ani burzy, ale Piotra, który zwątpił, że Pan JEST. Wszystko staje się możliwe dla wierzącego – nawet pośród nieopisanej burzy.