Jezus powiedział do swoich uczniów: „Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: "Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą". Na to rządca rzekł sam do siebie: "Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu". Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: "Ile jesteś winien mojemu panu?" Ten odpowiedział: "Sto beczek oliwy". On mu rzekł: "Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz pięćdziesiąt". Następnie pytał drugiego: "A ty ile jesteś winien?" Ten odrzekł: "Sto korców pszenicy". Mówi mu: "Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt" Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światła”.

 

Kiedy chodzisz do szkoły, masz swoich kolegów; niektórzy są pewnie Twoimi przyjaciółmi. To są osoby, z którymi rozmawiasz najczęściej, z którymi spotykasz się, planujesz wspólne wyjście do kina. Dzielisz się z nimi swoimi rzeczami i jesteś pomocny w lekcjach, gdy czegoś nie rozumieją.

Obok Ciebie są na pewno też tacy, których znasz, ale nie są Ci tak bliscy. Może oni nawet chcą się z Tobą zaprzyjaźnić, a Ty nie zwracasz na nich uwagi, bo nie należą do tych popularnych, z którymi warto się trzymać.

Pan Jezus mówi nam dziś – jesteście dziećmi światła, zyskujcie sobie wszystkich ludzi. Nie tylko tych, z którymi wszyscy chcą się przyjaźnić, bo są znani lub bogaci. Może się okazać, że gdy będzie potrzebna ich pomoc, to Cię zawiodą, a najlepszym przyjacielem będzie ten, którego nie zauważałeś.

Przypowieść ta to również wezwanie do gotowości, abyśmy zawsze myśleli o swojej przyszłości, a my, jako dzieci Boga, o naszej przyszłości w niebie.