Do innego rzekł: "Pójdź za Mną". Ten zaś odpowiedział: "Panie, pozwól mi najpierw pójść pogrzebać mojego ojca". Odparł mu: "Zostaw umarłym grzebanie ich umarłych, a ty idź i głoś królestwo Boże". Jeszcze inny rzekł: "Panie, chcę pójść za Tobą, ale pozwól mi najpierw pożegnać się z moimi w domu". Jezus mu odpowiedział: "Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do królestwa Bożego".

 

Jezus jest ciągle w drodze, ciągle w ruchu. Nie ma przecież miejsca, gdzie mógłby głowę oprzeć. Być uczniem Jezusa nie jest więc taką łatwą sprawą, bo jak tu za Nim nadążyć? Gdy się zatrzymam, Chrystus idzie dalej, a ja zostaję z tyłu. Jeśli pozwolę sobie, aby zbyt wiele spraw, rzeczy, ludzi mnie pochłonęło, to mogę stracić z oczu Jezusa. Może się okazać, że trudno będzie mi Go dogonić.

Dlaczego taki dynamizm Jezusa? A może dlatego, że chce nam pokazać i zaoferować dużo więcej, niż to, co teraz nas zatrzymuje? Może i nie jest łatwo nadążyć za Jezusem, ale warto podjąć ten wysiłek, bo On otwiera przed nami przepiękne nowe horyzonty.

Zostaw to, co jest zbędne, nie oglądaj się, idź za Nim!