Gdy raz Jezus modlił się na osobności, a byli z Nim uczniowie, zwrócił się do nich z zapytaniem: «Za kogo uważają Mnie tłumy?» Oni odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela; inni za Eliasza; jeszcze inni mówią, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał». Zapytał ich: «A wy za kogo Mnie uważacie?» Piotr odpowiedział: «Za Mesjasza Bożego». Wtedy surowo im przykazał i napomniał ich, żeby nikomu o tym nie mówili. I dodał: «Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie».

 

Kim dla mnie jest dzisiaj Jezus Chrystusa?

Pewnie wielu z nas uwarunkuje różnymi okolicznościami odpowiedź na to pytanie. I zapewne w różnych sytuacjach życiowych to pytanie będzie inaczej przez nas postrzegane, będzie inaczej wybrzmiewać i być może nawet mocno zaboli. Bo czyż potrzebny nam Chrystus – ten cierpiący, z krzyża – gdy chcemy żyć łatwo, lekko i przyjemnie? Bo czyż mamy odwagę przyznawać się do Niego, gdy świat wokół krzyczy, że Bóg, wiara, przykazania to, delikatnie mówiąc, przeżytek i zaścianek?

Jakże wielu wyrzeka się Chrystusa, wymazując, opluwając, depcząc wszystko, co o Nim przypomina, więc pewnie jest dla nich nikim... Choć chyba nikim aż tak by się nie przejmowali...

Duchu Święty, otwieraj nasze oczy i serca, byśmy odważnie dawali świadectwo o naszej przynależności do Chrystusa.

Jezu mój, wierzę i wyznaję, że Ty jesteś Synem Bożym, moim jedynym Panem i Zbawcą, moją opoką i twierdzą, moim oddechem, moim WSZYSTKIM!

Jezu, ufam Tobie!