Wyspy, posłuchajcie Mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: "Tyś Sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię".

 

Martwimy się czasami, że nasze starania są bezskuteczne. Chcemy dobrze wychować dzieci, uformować parafian lub przekonać znajomych do większego otwarcia się na Boga. Zapominamy, że czasem jesteśmy narzędziami w rękach Boga. Jeśli wierzę, że to Stwórcy zależy przede wszystkim na szczęściu moich najbliższych, nie będę się skupiał na efektach mojego świadectwa, ale na tym aby ono było stałe i szczere.

Bóg mnie znał zanim powstałem, wie gdzie mnie posłać. Gdy się tym ucieszę i otworzę na Jego prowadzenie, mogę dotrzeć na krańce serc naszych najbliższych.