W tym czasie przyszli niektórzy faryzeusze i rzekli do Jezusa: «Wyjdź i uchodź stąd, bo Herod chce Cię zabić». Lecz On im odpowiedział: «Idźcie i powiedzcie temu lisowi: Oto wyrzucam złe duchy i dokonuję uzdrowień dziś i jutro, a trzeciego dnia będę u kresu. Jednak dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze, bo rzecz to niemożliwa, żeby prorok zginął poza Jeruzalem. Jeruzalem, Jeruzalem! Ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swoje pisklęta pod skrzydła, a nie chcieliście. Oto dom wasz tylko dla was pozostanie. Mówię zaś wam: nie ujrzycie Mnie, aż nadejdzie czas, gdy powiecie: „Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie”».

 

W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus bardzo pewnie i jasno opisuje swoje zadanie. Chce je wypełnić do końca. Czy my również jasno widzimy nasze zadania? Nie tylko te zawodowe, ale również względem naszych rodzin. Czy nasze dzieci postrzegają nas jako obowiązkowych i rzetelnych ludzi? Powinniśmy swoim podejściem do pracy i obowiązków świadczyć o naszej chęci naśladowania Jezusa. Uczyć się Jego wytrwałości i konsekwencji. To samo przekazywać dzieciom w przykładzie i wyjaśnieniach. A tam. gdzie brakuje sił, mocno wspierać się prośbą do Niego o łaskę wytrwania.