Gdy anioł przemówił do niewiast, one pośpiesznie oddaliły się od grobu, z bojaźnią i wielką radością, i pobiegły oznajmić to Jego uczniom. A oto Jezus stanął przed nimi, mówiąc: «Witajcie!». One podeszły do Niego, objęły Go za nogi i oddały Mu pokłon. A Jezus rzekł do nich: «Nie bójcie się! Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą». Gdy one były w drodze, niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zebrali się ze starszymi, a po naradzie dali żołnierzom sporo pieniędzy i rzekli: «Rozpowiadajcie tak: Jego uczniowie przyszli w nocy i wykradli Go, gdy spaliśmy. A gdyby to doszło do uszu namiestnika, my z nim pomówimy i wybawimy was z kłopotu». Ci więc wzięli pieniądze i uczynili, jak ich pouczono. I tak rozniosła się ta pogłoska między Żydami, i trwa aż do dnia dzisiejszego.

 

Bóg wychodzi naprzeciw człowiekowi. Dosłownie. Ani Sanhedryn, ani Piłat nie przypuszczali, że skazanie człowieka, co do winy którego były poważne wątpliwości, kiedykolwiek wyjdzie na jaw. Żołnierze przebili włócznią Jego bok, a grób został zabezpieczony ogromnym kamieniem. Całość przypieczętowano kłamstwem żołnierzy. I myśleli, że mają już spokój.

A On wychodzi, ze spokojem kierując do każdego człowieka słowa: „Nie bójcie się”. Nie bój się oddać zmartwychwstałemu Jezusowi wszystkiego – swojego życia, planów, marzeń, swoich trosk i problemów. Otwórzmy się na Jego głos, który cicho mówi: kocham Cię.