Po rozmnożeniu chlebów, o zmierzchu uczniowie Jezusa zeszli nad jezioro i wsiadłszy do łodzi, zaczęli się przeprawiać przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; jezioro burzyło się od silnego wichru. Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. On zaś rzekł do nich: "To Ja jestem, nie bójcie się". Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali.

 

Spokój, z jakim Pan Jezus mówi te słowa, odsłania prawdziwą relację Boga do nas. Sama scena jest tutaj bardzo wymowna: ciemności, wzburzenie jeziora, borykanie się uczniów z przeciwnymi falami i na tym tle postać kroczącego po falach Jezusa. Kiedy się zbliża, nie tylko nastaje wyciszenie, ale od razu przybicie do drugiego brzegu. Burza, trudy..., to wszystko rozgrywa się na płaszczyźnie naszego zmagania się z siłami natury i w relacjach pomiędzy ludźmi, całkowicie zatopionymi w tym, co przeżywają na świecie. Kiedy świat nas przygniata, można całkowicie ulec tej presji i nosić w sobie taką burzę.

Postać Jezusa, krocząca po falach, ukazuje, że istnieje coś innego, coś przekraczającego to, co tylko naturalne. Tym bezpieczeństwem jest On, Syn Boży. Ta scena wspaniale ilustruje sytuację po zmartwychwstaniu. Otóż nasze życie „w cieniu i mroku śmierci” jest pełne lęku, właśnie takiego, jakiego doznawali uczniowie w łodzi. Chrystus Zmartwychwstały jest uspokojeniem i drogą do „drugiego brzegu”.