Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania.

 

"Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie". Ile razy zachowujemy się jak Piotr i podobnymi słowami próbujemy złagodzić rzeczywistość. Uciekamy przed bolesną prawdą, próbując "zaczarować" ją pięknymi słowami, tanią pociechą i tzw. pozytywnym myśleniem.W gruncie rzeczy obnaża to nasz brak zaufania Jezusowi, który prowadzi nas przez różne doświadczenia, aby nas oczyścić z naszego egoizmu. Ucieczka przed trudnościami i tuszowanie problemów nie jest postawą ewangelijną. Chrześcijanin staje w prawdzie i podejmuje wyzwanie; nie kryje się przed trudem, ale "bierze swój krzyż" i naśladuje Mistrza.