Potem mówił do wszystkich: "Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?"

 

Obserwując świat i wydarzenia w nim, często dochodzimy do wniosku, że źle się dzieje. Jak można jeszcze mieć nadzieję na poprawę wydarzeń? Bardziej przejmujemy się tym, co daleko od nas niż bezpośrednim naszym otoczeniem. A już tym bardziej realną zmianą swojego wewnętrznego nastawienia do świata. Zatracamy się w „zbawianiu” świata, a o sobie zapominamy.

Zostawmy Panu Bogu świat, przecież On wie, czego mu potrzeba! Ciężar istnienia świata jest w ręku Stwórcy. Zapragnijmy spotkać się ze sobą, wykorzystując relację, dialog z bliskimi, o ile takich przy sobie mamy… A tak, jak podpowiada Ewangelia, przyniesie nam to korzyść na wieki.