Gdy uczniowie to usłyszeli, przerazili się bardzo i pytali: Któż więc może się zbawić? Jezus spojrzał na nich i rzekł: U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe. Wtedy Piotr rzekł do Niego: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy? Jezus zaś rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzy poszliście za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach, sądząc dwanaście pokoleń Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy. Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.

 

Któż więc może się zbawić? No właśnie, kto? Każdy, kto pozwoli, by uczynił to Bóg, bo w nim jest nasze zbawienie. Nawet jeśli wydaje nam się, że takie a nie inne zachowanie człowieka dyskryminuje go w osiągnięciu zbawienia. Ważne, by był wolny. 

Są różne formy zniewolenia. Tą, która  wyjątkowo zamyka serce człowieka, jest żądza posiadania. Zarówno wtedy, gdy popycha do pomnażania osiągniętego już majątku, jak i wtedy, gdy go nie posiadamy - wówczas wyraża się ona w zazdrości. W obu przypadkach człowiek nie jest zdolny myśleć o drugim, nie potrafi współodczuwać, nie zauważa potrzeb poza swoimi, które koncentrują się tylko i wyłącznie na poziomie posiadania. Nie ma wtedy miejsca na miłość, na zdolność dzielenia się i radości płynącej z bycia wolnym dla Boga i drugiego człowieka.

Nie ten jest szczęśliwy, co wiele posiada, ale ten, który niewiele potrzebuje...

 

Przeczytaj również >>Wierzę żeby zrozumieć<< Przemysława Radzyńskiego.