Wszyscy mamy objawienia. Wierzę w to mocno. To są małe i wielkie rzeczy jednocześnie. Poznanie Boga, które dokonuje się przez cały czas. Uśmiech, dotyk, słowo, zapach, widok, uczucia, misteria, tajemnica i oddech. Wszystko co stworzone, wskazuje na Twórcę. Kto ma uszy niechaj słucha, kto ma oczy niechaj patrzy. Jak zachęca Anna Maria Jopek na swojej nowej płycie – patrz i słuchaj.

Jestem też przekonany, idąc trochę za myślą Tomasza Budzyńskiego, że dzieci mają łatwiejszy dostęp do takich objawień. Tomasz twierdzi, że dzieci znają niebo i są łącznikiem światów – naszego i Nieba. Myślę też, że ostatnio objawienie miał mój siostrzeniec Janek, lat 5. Na pewno oparte na własnych, życiowych doświadczeniach.

Moja siostra Natalia wysłała mi ostatnio filmik, w którym wspomniany Janek przedstawia swoją wersję spotkania anioła z pasterzami na polu pod Betlejem. Według niego miał wtedy powiedzieć: „Nie bójcie się! Mam tu niewygodne pieluszki!”.

Prawdopodobnie niewielu z nas traktuje pieluszki jako znak misterium Jezusa Chrystusa... Takie stwierdzenie znajdziemy jednak w Katechizmie Kościoła Katolickiego, w numerze 515: „(…) Wszystko w życiu Jezusa, od pieluszek przy Jego narodzeniu aż po ocet podany podczas męki i płótna pozostałe w grobie po Jego zmartwychwstaniu, jest znakiem Jego misterium. Przez czyny, cuda i słowa zostało objawione, że "w Nim mieszka cała Pełnia: Bóstwo na sposób ciała" (Kol 2, 9). Człowieczeństwo Jezusa ukazuje się w ten sposób jako "sakrament", to znaczy znak i narzędzie Jego Bóstwa i zbawienia, które przynosi. To, co było widzialne w Jego ziemskim życiu, prowadzi do niewidzialnego misterium Jego synostwa Bożego i Jego odkupieńczego posłania”.

Pieluszki. Wizja historii zbawienia według Janka jest ciekawa – Nie bójcie się! Mam tu niewygodne pieluszki!

Pieluszki zawsze są niewygodne. Oznaczają, że nie masz kontroli nad bardzo podstawową rzeczywistością życia, że jesteś zależny, że sobie nie radzisz, że musisz liczyć na czyjąś pomoc. Możesz je nosić jako maleńkie dziecko lub w podeszłym wieku i zawsze będą oznaczać twoją słabość i, co za tym idzie, zależność. I zawsze będą niewygodne.

Ale Janek głosi – nie bójcie się!

Misterium Jezusa to prawda o tym, że On stał się człowiekiem właśnie po to, żeby przeżyć ludzkie życie we wszystkich jego przejawach. Jak mówi Pismo – stał się do nas podobny we wszystkim (Hbr 4, 15). I to jest Bóg! On zna życie! Zna mnie i ciebie. Zna też dramat pieluch. Dlatego może mówić – nie bój się, odwagi!

On tam był. W pieluchach, ale też w płótnach pogrzebowych Przeżył ludzkie życie w pełni. Przez chrzest mamy Jego moc do wchodzenia w te wszystkie doświadczenia. Dlatego możemy się nie bać. Szczególnie tego co niewygodne.

Człowieczeństwo Jezusa, zaznacza Katechizm, to znak zbawienia, które On przynosi. To zbawienie zwiastują nawet Jego pieluchy. I doświadczenia zbawienia życzę każdemu na nadchodzące Święta! Odwagi i wiary, że Pan jest pomiędzy nami, że naprawdę stał się człowiekiem po to, żebyśmy my byli wyniesieni do chwały Nieba!