Zgodnie z objawieniem z 1673 roku: „kto przez dziewięć kolejnych pierwszych piątków przystąpi do komunii świętej i ofiaruje ją jako wynagrodzenie za grzechy własne i rodzaju ludzkiego, temu Boże Serce zapewni miłosierdzie w chwili zgonu, że nie umrze bez Jego łaski”.

Jak wiadomo, objawienia prywatne nie muszą być przyjmowane przez wiernych, dla których podstawowym objawieniem jest wydarzenie Jezusa Chrystusa. Ale obietnicy złożonej św. Małgorzacie Marii Alacoque Kościół nigdy nie zaprzeczył. Ludzie, ufając jej, zaczęli częściej i regularnie przystępować do Komunii świętej.

Wiara w wypełnienie obietnicy ma jeszcze inne konsekwencje.

Zofia Posmysz usłyszała o niej pod koniec piątej klasy szkoły powszechnej. Wszystkim uczniom złożył tę propozycję ksiądz katecheta. Zachęcił dzieci, żeby przez dziewięć kolejnych pierwszych piątków miesiąca przystępowały do spowiedzi i Komunii świętej. Zosia wtedy najpewniej nie usłyszała o objawieniu św. Małgorzacie Marii Alacoque. Zdaje się, że do dziś nie ma tej świadomości. Ale ksiądz swoimi słowami opowiedział o obietnicy złożonej przez Jezusa, tłumacząc, po co ta praktyka: „kto taką nowennę odbędzie przez dziewięć miesięcy, ma gwarancję, że nie umrze bez sakramentu”. Zofia te słowa bardzo dobrze zapamiętała i przyjęła za absolutny pewnik. Dziecko nie myśli o śmierci, więc praktykę wypełniła, a później o niej zapomniała. Ta obietnica wróciła do niej szybciej niż mogłaby się spodziewać. Jako młoda dziewczyna stanęła przed bramą. „To jest znana brama, bo tam jest napis: „Arbeit macht frei”.

W czasie wojny Zofia z rodziną mieszkała w podkrakowskim Prokocimiu. Kiedy dotarły do nich informacje, że Niemcy rozstrzeliwują aresztowanych Polaków, pytała mamy, dlaczego Pan Bóg na to pozwala. Mama wyjaśniła, że to nie Pan Bóg – to dzieło szatana. Ta prawda trzymała Zofię przy życiu. Także w Auschwitz. „Widziałam, jak ludzie tracili wiarę, a potem się poddawali. Moja przyjaciółka Marta, najlepsza, najwierniejsza, ona pierwsza straciła wiarę. A bez wiary… człowiek zapadał się, gasł”.
Jak tłumaczy Zofia Posmysz, w Auschwitz trzeba było nauczyć się pewnych rzeczy nie dostrzegać – np. odwracać głowę na upokorzenia zadawane współwięźniom, także na ich śmierć. To była forma samoobrony pomagająca przetrwać. Ale taka taktyka to za mało. Potrzebne było jeszcze inne źródło energii – siły dającej życie. „Mnie ją dawała wiara, że tutaj nie umrę”. A skąd pewność, że kobieta nie umrze w miejscu, gdzie umierały setki tysięcy, a śmierci wielu Zofia sama była świadkiem? Bo miała pewność, że nie umrze bez sakramentów. A w Auschwitz nikt nie spowiadał i nikt nie odprawiał Eucharystii.

Zofia Posmysz wielokrotnie wspomina o tym Michałowi Wójcikowi w wywiadzie-rzece „Królestwo za mgłą” (Znak, Kraków 2017). Jak chociażby wtedy, gdy przypominał, że epidemia Tyfusu zdziesiątkowała obóz kobiecy – z 28 tysięcy więźniarek Birkenau, które przybyły do obozu w 1942 roku, przy życiu zostało jedynie 5367. „Wtedy już wiedziałam, że będę żyła. Miałam przecież gwarancję, że nie umrę bez sakramentu. A tutaj nie było żadnej szansy, abym go otrzymała (…). W Auschwitz Komunii nie było. Ani kaplicy. Ani księdza. Zatem musiałam przeżyć” – odpowiada.

Przeżyła. O obozowej rzeczywistości, żeby historia się nie powtórzyła, opowiadała jako pisarka i scenarzystka. Pracowała w Polskim Radiu, współtworząc od 1960 powieść radiową „W Jezioranach”. Rozgłos przyniosło jej słuchowisko radiowe „Pasażerka z kabiny 45”, na motywach którego powstał film „Pasażerka” w reżyserii Andrzeja Munka, a następnie książka pod tym samym tytułem wydana w 1962 roku. Na powieści oparto z kolei libretto opery „Pasażerka”, której prapremiera odbyła się w Moskwie w 2006 roku (wersja koncertowa) oraz w Bregencji w 2010 roku (wersja sceniczna). Dziś, na licznych spotkaniach, zwłaszcza z młodymi Polakami, Niemcami, Żydami, Zofia Posmysz opowiada historię swojego życia, by nikt nie musiał jej przeżywać na własnej skórze.

Zofia Posmysz przeżyła Auschwitz, bo wierzyła w obietnicę, że nie umrze bez sakramentów. Czy ja mam obietnicę, która trzyma mnie przy życiu? Tą obietnicą jest Jezus i życie wieczne!