Jezus powiedział do swoich uczniów: "Kto ma przykazania moje i je zachowuje, ten Mnie miłuje. Kto zaś Mnie miłuje, ten będzie umiłowany przez Ojca mego, a również Ja będę go miłował i objawię mu siebie". Rzekł do Niego Juda, ale nie Iskariota: "Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?" W odpowiedzi rzekł do niego Jezus: "Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę, a Ojciec mój umiłuje go i przyjdziemy do niego, i mieszkanie u niego uczynimy. Kto nie miłuje Mnie, ten nie zachowuje słów moich. A nauka, którą słyszycie, nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca. To wam powiedziałem, przebywając wśród was. A Paraklet, Duch Święty, którego Ojciec pośle w moim imieniu, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, co Ja wam powiedziałem".

 

W 14 rozdziale Ewangelii św. Jana Pan Jezus odnosi się do swojej nierozerwalnej więzi z Ojcem. Dla mnie szczególnie mocno brzmią te słowa, które dotyczą wprost znajomości i przestrzegania przykazań jako najważniejszego warunku miłości człowieka do Boga i Boga do człowieka. Odpowiedź udzielona Judze, to również odpowiedź dla mnie – rozumiem ją jako brak preferencji przy dokonywanym przez Chrystusa wyborze.

Każdy, dosłownie każdy może, zachowując naukę Jezusa, zachowywać naukę Boga i zostać beneficjentem Bożej miłości. Jestem przekonany, że codzienna obecność Ducha Świętego w naszym życiu uczy – jak wówczas Apostołów – dawać jak najlepsze świadectwo naszej miłości do Boga, nie będąc ani cierpiętnikiem, ani obiektem bałwochwalstwa (jakim w dzisiejszym fragmencie Dziejów Apostolskich stali się Paweł i Barnaba). Niestety we współczesnym świecie zachowywanie nauki Chrystusa grozi albo lekceważeniem, albo wyśmianiem i zyskaniem miana „nawiedzonego”. Czekajmy zatem ufnie na zapowiedzianą i nam pięćdziesiątnicę, bo Duch Święty nas również wszystkiego nauczy!