Byłem dla nich jak ten, co podnosi do swego policzka niemowlę - schyliłem się ku niemu i nakarmiłem go. Moje serce na to się wzdryga i rozpalają się moje wnętrzności. Nie chcę, aby wybuchnął płomień mego gniewu i Efraima już więcej nie zniszczę, albowiem Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja - Święty, i nie przychodzę, żeby zatracać.

 

Czy Bóg powinien się tak przed nami wewnętrznie obnażać? Opowiadać o tym, jaką ma do nas wielką słabość. Czy to jest wychowawcze? Czy ludzie Go nie wykorzystają, gdy zrozumieją jak bardzo Mu na nich zależy?

Ja potrzebuje takiego Boga – tatę, takiego Boga – mamę. Potrzebuję być Jego dzieckiem. Dlaczego? Nie wiem, ale mój Tata w niebie wie, On jest bardzo mądry bo On wie wszystko.