Miłość, codzienność, obecność

„Pierwszą i nadrzędną powinnością chrześcijanina jest życie w duchu prawdy i miłości” – mówi Kamil Syc, katecheta ze Śląska i Małopolski. Wg niego, prawda pomaga nam poznać rzeczywisty stan rzeczy a miłość napędza nas do działania. To przekłada się na styl życia, którego istotą jest dawanie się bez miar drugiemu człowiekowi i nie żądanie za to jakiejkolwiek zapłaty. „Dziwne? Szalone? Takie właśnie jest chrześcijaństwo będące propozycją prawdziwie szalonego życia, napędzanego natchnieniami Bożego Ducha. Tu nie ma miejsca na nudę!” – mówi Kamil.

Ks. Łukasz Gołaś SAC z ewangelizacyjnego radia Pallotti.fm sugeruje, żeby zwrócić uwagę na to, co otrzymujemy od Pana Boga, czyli w pierwszej kolejności na naszą codzienność. „Tak samo jak przyszedł powołać swoich uczniów, w miejscu gdzie żyli i pracowali – tak samo przychodzi do nas, w naszych codziennych obowiązkach” – mówi duszpasterz i dodaje, że powinniśmy odnajdywać Pana Boga w tym co robimy na co dzień, z kim się spotykamy, z kim rozmawiamy. To w zwyczajnej codzienności działa Pan Bóg.

„Jeśli jestem katolikiem, jestem nim na serio. A to wiąże się z obecnością” – mówi Karol Sobczyk. Lider wspólnoty „Głos na pustyni” ma na myśli nie tyle uczestnictwo w nabożeństwach – ono jest jedynie zewnętrznym wyrazem obecności, ale chodzi mu o coś zdecydowanie więcej: obecność serca. „Muszę wiedzieć dlaczego tu jestem, jaki jest cel/sens Kościoła, z jakim zadaniem Bóg umieścił mnie w tym świecie?” – dodaje Karol i podkreśla, że obecność serca sprawia, że Kościół staje się tętniącym życiem ośrodkiem głębokiej przemiany nie tylko rodzin i domów, ale całych dzielnic, miast, społeczeństw. „Wszystko zaczyna się od marzeń, które Bóg umieścił głęboko w nas. W sercach. Dlatego tak bardzo potrzeba obecności serc każdego z nas”.

Na pragnienia zwraca uwagę także ks. Gołaś. Katolik musi rozeznawać czy pragnienia, które rodzą się w jego sercu pochodzą od Boga. Jeśli tak je identyfikuje, to realizuje swoje powołanie, co jest kolejnym – wg pallotyna – obowiązkiem katolika. Powołania nie można wiązać tylko z byciem księdzem czy siostrą zakonną. „Pan Bóg powołuje każdego człowieka wierzącego – do konkretnej misji, pracy, działania. Każdy z nas ma prawo i zarazem obowiązek odczytywać swoje powołanie” – mówi ks. Gołaś.

Kościół jako rodzina

Karol Sobczyk uważa, że pierwszym obowiązkiem katolika jest zmiana myślenia o Kościele jako instytucji, na myślenie o nim, jako o wspólnocie, rodzinie. W tym świetle każdy aspekt, nawet przykazania kościelne czy autorytety, zaczynamy rozumieć zupełnie inaczej. 

„Rodzina rządzi się innymi zasadami, niż instytucja. Jej podstawą jest miłość, nie prawo. Zasady służą miłości, nie odwrotnie. Każdy autorytet jest sługą, nie prokuratorem. A jeśli widzimy, że coś w Kościele nie funkcjonuje jak powinno, mamy świadomość, że nadzieją dla zmiany nie jest rozwód, ale poszukiwanie dialogu i wzajemnego zrozumienia” – mówi Karol.

Wg lidera wspólnoty „Głos na pustyni” kolejnym obowiązkiem katolika wobec Kościoła jest troska o jedność, bo jedność nie oznacza braku różnic. „Mamy bardzo wielu różnych ludzi, wiele wspólnot, wiele idei na przyszłość naszej wiary. I Boga, który jest również pełny różnych przeciwieństw: jest Barankiem i Lwem. Jest wodą żywą i ogniem trawiącym. Przychodzi w lekkim powiewie i przychodzi w trzęsieniu ziemi, jak do uczniów w Wieczerniku” – wylicza Karol i podkreśla, że Kościół katolicki nie bez powodu nazywany jest powszechnym.

„W tej rodzinie mogę mieć wuja, którego cała najbliższa rodzina myśli zupełnie inaczej niż ja. Ale oni są w mojej rodzinie. Inne spojrzenie nie wyklucza ich z drzewa genealogicznego czy pokrewieństwa krwi, które nas łączy. Nie będę stawał przeciw nim i na święta znów spotkamy się razem. Tak wygląda Kościół” – komentuje Karol zaznaczając, że wierzący powinni troszczyć się o jedność, a nie jednolitość.

Nakaz misyjny Jezusa i kościelne przykazania

W Ewangelii wg św. Mateusza, na samym jej końcu, znajduje się tzw. misyjny nakaz Jezusa. Zmartwychwstały wzywa wszystkich swoich uczniów, by szli i nauczali wszystkie narody, udzielali im chrztu i uczyli zachowywać wszystko, co On im przykazał (por. Mt 28, 19-20).

Jak rozumieć to wezwanie w takim katolickim kraju jak Polska? „Trzeba mieć otwarte oczy na duchowe potrzeby tych, co są wokół nas” – mówi Kamil Syc. Jeśli wiara nie jest tylko deklaratywna, ale jest rzeczywistym stylem życia, musi być postawą wobec drugiego człowieka czy całej wspólnoty.

Specjalną listą obowiązków katolika wobec Kościoła jest pięć przykazań kościelnych. Wg Kamila wszystkie treściowo krążą wokół przykazania miłości Boga i bliźniego we wspólnocie Kościoła. „Razem tworzą zgrabny duchowy GPS podpowiadający jak funkcjonować we wspólnocie Kościoła” – mówi katecheta. W zależności od osobistej wrażliwości, każdy będzie w swoim życiu akcentował inne, ale każde jest tak samo ważne – zarówno praktyki religijne, jak i troska o potrzeby wspólnoty Kościoła, także te materialne.

Na odpowiedzialność za Kościół wskazuje także Karol Sobczyk. „Muszę wiedzieć, że tworzę, buduję ten Kościół. Jestem jego częścią. Kościół to też ja. A zatem żyję ze świadomością przymierza, które łączy mnie z Bogiem i braćmi. I moim zadaniem jest troszczyć się o duchowy wzrost. To, co dzieje się u mnie, wpływa na całe Ciało. To, co dzieje się u mojego brata, oddziałuje na cały system. Jako rodzina otrzymaliśmy dziedzictwo wiary poprzednich pokoleń. Oni przez wieki starali się o wzrost Kościoła i teraz pałeczka w tej sztafecie została przekazana nam” – mówi.

Kamil zakładając Fundację „Żyć Miłością” rozwija w sobie wrażliwość na potrzeby ludzi zagrożonych wykluczeniem społecznym. Organizuje projekt „Camino Bez Barier” adresowany do osób z niepełnosprawnością i „Zupę w Kato” z myślą o bezdomnych.

„Każdy katolik wezwany jest do tego, by żyć miłością, a żeby tak było, należy w sobie stale odnawiać obraz Boga. Boga, który jest miłością” – podsumowuje Kamil.