On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: "Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i Szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja mocą Belzebuba wyrzucam złe duchy, to czyją mocą wyrzucają je wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza. Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: „Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem”. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedmiu innych duchów, złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni".

 

Brońmy to, co udało się nam zdobyć. Tak pięknie wygraliśmy z grzechem, pokonaliśmy pokusę, odepchnęliśmy złego, który prawie siedział nam na plecach. I co dalej? Przecie walka się nie skończyła. To jest wojna o Królestwo Boże, które jest w nas. Ale, po co to robić, przecież zło też jest "fajne"? Opłaca się trwać i czuwać, opłaca się ciągle powstawać i walczyć, bo Bóg kocha mnie takiego, jakim jestem. Bo bóg kocha mnie nawet wtedy, gdy upadnę. Bo Bóg bierze mnie na swe ramiona, niesie by pokazać mi, że i tak jestem dla Niego ważny.