Wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłokach z wielką mocą i chwałą. Wtedy pośle On aniołów i zbierze swoich wybranych z czterech stron świata, od krańca ziemi aż do szczytu nieba. A od drzewa figowego uczcie się przez podobieństwo. Kiedy już jego gałąź nabiera soków i wypuszcza liście, poznajecie, że blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie, że to się dzieje, wiedzcie, że blisko jest, we drzwiach. Zaprawdę powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się to wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą. Lecz o dniu owym lub godzinie nikt nie wie, ani aniołowie w niebie, ani Syn, tylko Ojciec”.

 

Jezus przyjdzie po człowieka na ziemię (powtórne przyjście Chrystusa na Ziemię nazywamy paruzją). Jego przyjściu będzie towarzyszyło zachwianie równowagi w naszym świecie, w przyrodzie. Każde wejście Boga w ludzki świat łączy się ze szczególnym wstrząsem, strachem, lękiem, obawami ludzi. Gdy do Maryi przychodzi Gabriel, jest przerażona. Podobnie reaguje kapłan Zachariasz. Przerażeni są uczniowie, kiedy na własne oczy widzą Zmartwychwstałego Pana.

Coś musi w nas przeminąć. Dojrzewamy przez doświadczenie cierpienia, ból serca, wejście w noc samotności. Pojawi się trud nocy, zwątpienia, a nawet odczucie, jakbyśmy tracili wiarę. Zobaczymy bezsens drogi, którą idziemy i absurdalność tego, co dotychczas przeżyliśmy. Czekamy na przyjście Jezusa.

Można oczekiwać z radością, z weselem w sercu i psalmami na ustach. Można trwać w wierze z mocą, choć będą płynęły łzy i ból nie jeden raz ściśnie serce. Nie rozumiejąc działania Boga, Jego planów, jesteśmy wierni, ufni, oczekujący.