Nie dość, że przez zmianę ruchu w mieście wzrosła liczba samochodów przejeżdżających koło mojego rodzinnego bloku, to dodatkowo rozpoczął się remont studzienek kanalizacyjnych. W domu słychać jeden wielki hałas ciętego asfaltu, pracującej koparki i dźwigu ustawiającego betonowe kręgi. To na czwartym piętrze. A co mają powiedzieć lokatorzy z parteru? Ale jest jeszcze inny czynnik, który o wiele bardziej niż ten rumor za oknem nie pozwala skupić myśli. Panowie, którzy pracują na dole zamiast przecinków używają mnóstwa wulgarnych słów. Z czwartego piętra nie da się usłyszeć o czym rozmawiają, ale ucho – nawet nie tak bardzo wrażliwe – wyłapuje praktycznie każde słowo na „k”. W takich warunkach nie da się spokojnie myśleć czy czytać, a o skupieniu na pracy w ogóle mowy być nie może.

***
Szpitalny oddział. A właściwie korytarz przy gabinecie lekarskim. Przedstawiam się i mówię, że jestem synem jednego z pacjentów. Proszę o informacje na temat stanu zdrowia taty. Nie myślę o niczym innym, byle dowiedzieć się jakie są rokowania. Cieszę się, że lekarz chce ze mną rozmawiać i tłumaczy sytuację zdrowotną ojca (kilka razy już mi odmówiono informacji tłumacząc, że nie ma teraz na to czasu albo prosząc, żebym rozmawiał z lekarzem prowadzącym). Dopiero po jakimś czasie dociera do mnie, że rozmowa o intymnych szczegółach dotyczących zdrowia mojego taty odbyła się na korytarzu, a jej świadkami było ok. dziesięciu osób, które czekały pod gabinetem lekarskim. To oczywiście nie ma wpływu ani na zdrowienie, ani na leczenie pacjentów, ale z pewnością nie trzeba informować całego świata co komu wycięto, z jakiego powodu i ile procent pacjentów przeżywa z tym schorzeniem nie mówiąc już o niezręcznych dla żadnej z osób na szpitalnym korytarzu łez bliskich słuchających lekarskich diagnoz.

***
W ubiegłym tygodniu biuro prasowe ojców bernardynów z Kalwarii Zebrzydowskiej poinformowało, że w Bazylice Matki Bożej Anielskiej zamontowano sześć nowych konfesjonałów. „Szafowe i dźwiękoszczelne konfesjonały zostały wykonane przez firmę z Włoch specjalizującą się w produkcji wyposażenia świątyń. Dostosowano je do wystroju bazyliki zgodnie z zaleceniami konserwatora zabytków. Są wyposażone w ogrzewanie oraz klimatyzację w zależności od pory roku. Zapewniają dyskrecję i ciszę podczas spowiedzi oraz stwarzają warunki do przeprowadzenia rozmowy ze spowiednikiem w razie potrzeby i chęci penitenta”.

– Wyszliśmy naprzeciw oczekiwaniom wiernych. Chcemy, by każdy czuł się dobrze i swobodnie przystępując do sakramentu pokuty, podczas którego spotyka się z miłosiernym Bogiem – zaznacza kustosz sanktuarium, o. Konrad Cholewa informując, że nowa inwestycja w kalwaryjskim sanktuarium to odpowiedź na liczne prośby wiernych o godne warunki spowiedzi.

Media, w których natknąłem się na tego newsa najwięcej uwagi zwróciły na klimatyzację. Może to przez upały panujące nad Wisłą… Komfort fizyczny jaki daje odpowiednia temperatura jest oczywiście ważny. Ale o wiele bardziej istotny wydaje się być komfort psychiczny, bo do spowiedzi przychodzi się jednak ze swoim wnętrzem i sprawami życia i śmierci. Dlatego mnie ucieszyła informacja, że te nowe konfesjonały są dźwiękoszczelne, zwłaszcza, że w popularnych miejscach pielgrzymkowych (np. takich jak Kalwaria Zebrzydowska) odległość ludzi od konfesjonałów, w których odbywa się spowiedź często nie jest komfortowa dla penitentów.

„Sanktuarium kalwaryjskie jest miejscem nawróceń i spowiedzi wielu wiernych. Troska o godne sprawowanie sakramentów w miejscach świętych jest szczególnie ważna. Mamy nadzieję, że nowe konfesjonały w kalwaryjskiej bazylice pomogą pielgrzymom w spotkaniu żywego Boga” – podkreślają bernardyni.

***
Te trzy informacje pozornie pochodzą z różnych światów, dotykają zupełnie innych sfer życia i różnią się kalibrem gatunkowym. To prawda. Pozornie. Wszystkie bowiem dotyczą szeroko pojętej kultury języka i wrażliwości ludzkiego ucha. Od ucha do ducha nie jest daleko. Ten tekst jest apelem, by zadbać o własny język i być wrażliwym na cudze ucho. Wprawdzie nie o zmysły tutaj idzie, ale o ducha i serce.