Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: "Pójdź za Mną!" Ten wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: "Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?" Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: "Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników".

 

Czasami może się zdarzyć, że najchętniej pomagałbym innym, a nie dostrzegam, że ja również potrzebuję pomocy. Ważne jest, by dostrzegać te przestrzenie, w których ktoś potrzebuje naszej pomocy, ale ważniejsze jest pytanie, dlaczego chcę to robić. Czy dlatego by udowodnić sobie, że jestem lepszy? Czy dlatego by pokazać osobie, której pomagam, że ona jest lepsza, niż się jej wydaje?

W której grupie z dzisiejszego fragmentu Markowej Ewangelii łatwiej jest mi się odnaleźć – grupie tych, którzy potrzebują lekarza, czy tych, którzy postrzegają innych jako grzeszników? Czy łatwiej byłoby mi ustawić się w kolejce do Lekarza dusz i przyznać się do swojej słabości, czy byłbym tym, który doradza, z jakiej słabości trzeba by się wyleczyć?