Jezus powiedział: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto nie wchodzi do owczarni przez bramę, ale wdziera się inną drogą, ten jest złodziejem i rozbójnikiem. Kto jednak wchodzi przez bramę, jest pasterzem owiec. Temu otwiera odźwierny, a owce słuchają jego głosu; woła on swoje owce po imieniu i wyprowadza je. A kiedy wszystkie wyprowadzi, staje na ich czele, owce zaś postępują za nim, ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdą, lecz będą uciekać od niego, bo nie znają głosu obcych”. Tę przypowieść opowiedział im Jezus, lecz oni nie pojęli znaczenia tego, co im mówił. Powtórnie więc powiedział do nich Jezus: „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ja jestem bramą owiec. Wszyscy, którzy przyszli przede Mną, są złodziejami i rozbójnikami, a nie posłuchały ich owce. Ja jestem bramą. Jeżeli ktoś wejdzie przeze Mnie, będzie zbawiony – wejdzie i wyjdzie, i znajdzie pastwisko. Złodziej przychodzi tylko po to, aby kraść, zabijać i niszczyć. Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i miały je w obfitości”.

 

To niestety postawa, której często doświadczamy... Pozwalam sobie na formę "my", bo przypuszczam, że nie jestem w tym odosobniona...

Dlaczego nie pojmujemy? Może dlatego, że w gąszczu różnych głosów, które na co dzień słyszymy, głos Jezusa nie jest tym wiodącym, za którym idziemy. Co więcej, może jest i tak, że go nie rozpoznajemy...

Wydaje się, że to, co może nam pomóc, to czytanie lub słuchanie Słowa Bożego. Bo właśnie tym Słowem jest Jezus. To właśnie na tej Drodze mamy szansę doświadczyć prawdziwego Życia, pojąć, co Bóg do nas mówi, co pokazuje i co odkrywa w naszej codzienności. I niezależnie od tego, czego będziemy świadkami, musimy pamiętać, że On JEST Dobrym Pasterzem...