Chrystus podczas swojego życia doczesnego z głośnym wołaniem i płaczem zanosił gorące prośby i błagania do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany dzięki swej uległości. A chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał. A gdy wszystko wykonał, stał się sprawcą zbawienia wiecznego dla wszystkich, którzy Go słuchają.

 

W XXI pierwszym wieku jesteśmy przyzwyczajeni do sytuacji, że wszystko prawie natychmiast mamy. Wystarczy kliknąć i jutro kurier jest u naszych drzwi.

Taką postawę chcemy niekiedy przenosić na naszą wiarę. Proszę i zaraz ma się coś spełnić. Jednak nic bardziej mylnego.

Jezus prosi o wybawienie od męki, a otrzymuje krzyż.

W wysłuchaniu wcale nie chodzi o to, żeby coś stało się zaraz i po naszej myśli. Bóg wie najlepiej. Zaufajmy Mu.