A opodal nich pasła się duża trzoda świń. Złe duchy prosiły Go: Jeżeli nas wyrzucasz, to poślij nas w tę trzodę świń! Rzekł do nich: Idźcie! Wyszły więc i weszły w świnie. I naraz cała trzoda ruszyła pędem po urwistym zboczu do jeziora i zginęła w falach. Pasterze zaś uciekli i przyszedłszy do miasta rozpowiedzieli wszystko, a także zdarzenie z opętanymi. Wtedy całe miasto wyszło na spotkanie Jezusa; a gdy Go ujrzeli, prosili, żeby odszedł z ich granic.

 

Pan Jezus uwalnia opętanych. Przywraca ich społeczeństwu. Ale jaka jest reakcja? Stop! Nie przychodź do nas, nie chcemy, byś przekroczył naszą granicę. Uczyniłeś coś, co wykracza poza nasze pojmowanie. A my nie chcemy się do tego odnieść, ponieważ musielibyśmy zastanawiać się nad tym wydarzeniem.

W końcu moglibyśmy dostrzec świat duchowy, swój grzech, moglibyśmy uwierzyć w to, że prawdziwie jesteś Synem Bożym i że duchy są Ci posłuszne. Wolimy stary utrwalony porządek, nawet jeśli musimy obcować ze złem. To, co tracimy, jawi się nam jako zbyt wielki koszt, którego nie chcemy ponosić. Ale czy ta cena ma się jakoś do tego, co możemy zyskać?

 

Przeczytaj również >>Jezu, Ty się tym zajmij!<< - Przemysława Radzyńskiego.