Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami: Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy /ludzie/ wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.


      Jeśli płakać, to nad czym, dlaczego?   A może po prostu wszyscy płaczą z każdego powodu. Czyste serce, czy to tylko przeciwieństwo serca  dotkniętego nieczystością (pożądanie, pornografia, seks pozamałżeński)? A co  z uczciwością, taką zwykłą i powszednią, czyż ona nie wchodzi w obszar błogosławionych czystego serca?
    Kiedyś słyszałem, że dla chrześcijanina program minimum to 10 przykazań, a program maksimum  to 8 błogosławieństw.  Borykając się często z 10 przykazaniami, błogosławieństwa wydają się być niedościgłym ideałem. A wystarczy tylko zamknąć oczy, wygodnie usiąść w swoim fotelu albo jeszcze lepiej gdzieś pośród przyrody – „na górze”. Wyobrazić sobie patrzące i przenikające wszystko spojrzenie Jezusa, który czyta w ludzkich sercach, tak że aż dreszcz przechodzi. I usłyszeć, jak On, patrząc na mnie, ciebie, sąsiada, znanych i nieznanych, odczytuje najgłębsze pragnienia naszych serc mówi… Błogosławieni ubodzy w duchu


Fot. sxc.hu