Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki”.

 

Jezus jest Panem – jest różnica wypowiedzieć ustami, a wypowiedzieć życiem. Najważniejsze pytanie brzmi: jak żyć, by nie było rozdźwięku między tym, co mówię, a tym, czym żyję? Dziś Jezus mówi o „poddaniu się”. Wierzę, że to jest jedna z najważniejszych kwestii wiary.

Nie chodzi o poddanie częściowe, ale całościowe – nie tylko słowa, ale także wszelkie decyzje, czyny, pragnienia, zmysły, władze, prawa. Właśnie tutaj rodzi się zjednoczenie z Jezusem. To, czemu się poddaję, temu daję władzę nade mną. To podstawowa duchowa zasada. Dawid śpiewał: „Miałem Pana zawsze przed oczami, gdyż stoi po mojej prawicy, abym się nie zachwiał”; Św. Piotr woła: „Panie ratuj, bo giniemy”; Św. Paweł mówi: „Cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie jak dla Pana, a nie dla ludzi, świadomi, że od Pana otrzymacie dziedzictwo wiekuiste jako zapłatę. Służcie Jezusowi jako Panu”. Modlitwa do Jezusa, jako Pana, to nie pobożnościowe gadanie, ale pragnienie, które jest płomieniem przenikającym wszystko, palącym w każdej chwili. Taka modlitwa to dzieło Ducha Świętego.

Jezus jest realistą. Mówi, że trudności i tak przyjdą. Każdy człowiek prędzej czy później się podda. Pozostaje tylko pytanie: Jezusowi czy przeciwnościom?