W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła. Pojawił się człowiek posłany przez Boga, Jan mu było na imię. Przyszedł on na świadectwo, aby zaświadczyć o Światłości, by wszyscy uwierzyli przez niego. Nie był on światłością, lecz posłanym, aby zaświadczyć o Światłości. Była Światłość prawdziwa, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi. Na świecie było Słowo, a świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał. Przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli. Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi, tym, którzy wierzą w imię Jego, którzy ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga się narodzili. Słowo stało się ciałem i zamieszkało między nami. I oglądaliśmy Jego chwałę, chwałę, jaką Jednorodzony otrzymuje od Ojca, pełen łaski i prawdy. Jan daje o Nim świadectwo i głośno woła w słowach: „Ten był, o którym powiedziałem: Ten, który po mnie idzie, przewyższył mnie godnością, gdyż był wcześniej ode mnie”. Z Jego pełności wszyscyśmy otrzymali łaskę po łasce. Podczas gdy Prawo zostało nadane przez Mojżesza, łaska i prawda przyszły przez Jezusa Chrystusa. Boga nikt nigdy nie widział. Jednorodzony Bóg, który jest w łonie Ojca, o Nim pouczył.

 

„(…) dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz Pan”. Nowina oznajmiona pasterzom przez anioła w sercach tych prostych ludzi wywołała uczucie radości, a równocześnie potrzebę, aby na własne oczy zobaczyć „Słowo, które stało się Ciałem…”.

Dlatego szybko się zdecydowali: „Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił”. Poszli. To, co zobaczyli, głęboko przeniknęło do ich pamięci i serc.

Chociaż, od tamtej chwili minęło wiele wieków, wydarzenia nocy betlejemskiej są wciąż żywe. Boże Narodzenie bowiem ma znaczenie ponadczasowe i dotyczy wszystkich ludzi. 

We wszystkich sercach, które usłyszały Dobrą Nowinę, co roku ten dzień rozpoczyna się na nowo i napełnia wierzących nowym uczuciem radości. Nawet w sercach tych, którzy przez cały rok jakoś nie mogą odnaleźć drogi do kościoła, dzisiaj przychodzą by zobaczyć i może w końcu uwierzyć.


Dzisiaj i my spoglądamy do betlejemskiej groty by ujrzeć Maryję, Józefa i nowonarodzonego Jezusa. Przychodzimy, aby usłyszeć płacz Bożej Dzieciny, aby zobaczyć łzy szczęśliwych rodziców. Tak, to właśnie jest Boże Narodzenie. 

Drogi bracie, siostro,

A może wczorajszy wieczór i z Twoich oczu wycisnął łzy? 
- pojawiła się łza szczęścia w oczach domowników, ponieważ po wielu miesiącach, a może latach powróciła do rodzinnego domu osoba, na którą tak długo czekano, wróciła właśnie tej betlejemskiej nocy;
- pojawiła się łza szczęścia w oku ojca czy matki, kiedy dziecko przyszło i po wielu latach wyciągnęło rękę do zgody, przełamało się opłatkiem, właśnie w tę noc, noc Bożego Narodzenia;
- pojawiła się łza na widok pustego miejsca i talerza, przy którym jeszcze w ubiegłym roku siedział ukochany mąż, żona, dziecko, a dzisiaj w ten właśnie wieczór, nie ma go tu przy wigilijnym stole, a zasiada przy stole w królestwie niebieskim;
- pojawiła się łza w ten wigilijny wieczór, kiedy cała rodzina, zamiast zasiąść do wigilijnego stołu w domu rodzinnym, właśnie w tę noc czuwała przy szpitalnym łóżku, na którym leżała chora mama i tam jedynym daniem, który spożyli był biały opłatek;
- pojawiła się łza w oku samotnej, starszej osoby, która w ten wigilijny wieczór usiadła sama przy stole, aby przy blasku wigilijnej świecy wspominać, jak nie tak jeszcze dawno, dom tętnił życiem, a dzisiaj pozostały cztery ściany mieszkania i odgłos tykającego zegara;
- pojawiła się łza w oczach księdza, który w wieczór wigilijny na Oddziale Kardiologicznym w radiu usłyszał słowa „Kolędy dla nieobecnych”, a dzisiaj rozumie co to samotność w ten wyjątkowy wigilijny wieczór;
- pojawiła się łza w oczach chorej matki czy ojca, który na święta został oddany do szpitala czy zakładu opiekuńczego, bo od jakiegoś czasu stał się ciężarem dla swoich dzieci, które przecież tak kocha, a one zapomniały o tej miłości, i to właśnie w ten wigilijny wieczór;

S i B!
Czy Panu Bogu potrzebne są te łzy, których w ten wigilijny wieczór i w dzień Bożego Narodzenia jest naprawdę wiele? Nie, Jemu one się nie przydają. Te łzy są nam potrzebne! 

Aby człowiek stawał się coraz bardziej człowiekiem… Aby człowiek otwierał swoje serce na drugiego człowieka… Aby człowiek prawdziwie zaczął żyć miłością… Te święta są po to, aby czasem zapłakać i tymi łzami spłukać zasłony z naszych oczu. Dostrzec drugiego człowieka, przebaczyć, pojednać się, bardziej kochać. 

Życzymy Wam drogie siostry i bracia, mili goście; aby Boże Narodzenie przynosiło tylko łzy szczęścia i pojednania, bo tylko one jeszcze bardziej rozpalają miłość, budują zgodę i piękne relacje w naszych rodzinach. A Boża Dziecina niech otrze łzy z oczu tych wszystkich, którzy w ten wigilijny wieczór i dzisiejszy dzień uronią łzę smutku, tęsknoty i żalu. 

A Ty drogi bracie i siostro, gdybyś czuł, że jesteś powodem łez smutku, nie zmarnuj dzisiejszego dnia, aby to zmienić. To będzie najpiękniejszy prezent pod choinkę. 

Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, lecz przez to, kim jest; nie przez to, co ma, lecz przez to, czym dzieli się z innymi – Jan Paweł II. Amen!