Powiedział też do nich: Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa [we wszystko], życie jego nie jest zależne od jego mienia. I opowiedział im przypowieść: Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów. I rzekł: Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr, na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj! Lecz Bóg rzekł do niego: Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował? Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem.

 

Ciągle gdzieś się spieszymy. Mamy tyle spraw na głowie, obowiązki, terminy, itd. Potrzebujemy mnóstwa rzeczy. I co dalej? Czy jestem w stanie sobie wyobrazić taki moment w moim życiu, w którym powiem „dość”, mam już wystarczającą ilość wszystkiego. Czy może jestem skazany na ciągły pościg za… Za szczęściem?

Co jest dla mnie szczęściem? Gdzie go szukam? Jakie priorytety w moim życiu są najważniejsze? Po co w ogóle to wszystko…?