Jezus powiedział do swoich uczniów: "Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też lampy i nie umieszcza pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciła wszystkim, którzy są w domu. Tak niech wasze światło jaśnieje przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie".

 

Jezus, głosząc Kazanie na Górze słowami dzisiejszej perykopy, wskazuje nam, swoim apostołom i uczniom, dwa istotne elementy naszej posługi – posłannictwo i odpowiedzialność głoszenia Ewangelii pośród współczesnego świata. Żyjąc Jezusem na co dzień, mając Go w swoim sercu i na ustach, przez swoją mądrość mam być „solą ziemi i światłem świata”, czyli moim zadaniem jest przyczyniać się do oczyszczania i uzdrawiania świata poprzez niestrudzone niesienie Bożego światła w te zakątki, gdzie panuje ciemność i mrok. Skoro noszę w sobie Jezusa, to sam Nim promieniuję, będąc „dzieckiem światła” (Ef 5,8). Promieniując i jaśniejąc blaskiem Ojca, prowadzę innych ludzi do uwielbienia Twórcy, który jest w niebie.

I o to tak naprawdę chodzi w naszym życiu, aby naszym celem w drodze za Jezusem nie był człowiek lub moje ludzkie „ja”, ale „Ojciec, który jest w niebie”. Nasze czyny mają sławić Tego, który nas stworzył, ukochał i powołał. O to całym sercem zabiegajmy. Troszcząc się nieustannie o smak naszych słów, czynów, intencji i czystość naszego serca, starajmy się, aby jedynym promieniem, jakie z niego wypływa, było światło Chrystusa, będące dla innych ludzi kompasem wskazującym właściwy kierunek ich życia.