Jezus wyszedł znowu nad jezioro. Cały lud przychodził do Niego, a On go nauczał. A przechodząc, ujrzał Lewiego, syna Alfeusza, siedzącego na komorze celnej, i rzekł do niego: «Pójdź za Mną!». Ten wstał i poszedł za Nim. Gdy Jezus siedział w jego domu przy stole, wielu celników i grzeszników siedziało razem z Jezusem i Jego uczniami. Wielu bowiem było tych, którzy szli za Nim. Niektórzy uczeni w Piśmie, spośród faryzeuszów, widząc, że je z grzesznikami i celnikami, mówili do Jego uczniów: «Czemu On je i pije z celnikami i grzesznikami?». Jezus, usłyszawszy to, rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem, aby powołać sprawiedliwych, ale grzeszników».

 


Jezus nauczał w środowisku, w którym się wychował, chodził po okolicach i głosił o miłości Boga. 

Czy stać nas na postawę, którą podjął Jezus? Czy wychodzimy naprzeciw osobom, które Boga potrzebują? Czy nie za często wygodniej nam przebywać wśród osób o poglądach zbliżonych do naszych, bo wtedy czujemy się bezpieczniej, pewniej? 

A światu potrzeba świadectwa życia z Bogiem. Mamy przyjaciół, którzy nie są ochrzczeni, którzy wychowali się w rodzinach nieznających Boga i nie odczuwają potrzeby bliskości Boga. Przyjaźnimy się, mamy do siebie zaufanie i wzajemny szacunek. Kiedyś w trudnej sytuacji życiowej dali takie świadectwo: „wam to łatwiej, bo macie się do kogo zwrócić, pomaga wam Duch Święty”. Jakież było nasze zdziwienie. Na co dzień nie doceniamy darów, które otrzymaliśmy od PANA. Świadectwo życia, które dajemy, jest zauważalne. 

Radujmy się pokojem ducha, wzajemną miłością. PAN stworzył piękny świat –cieszmy się nim.