Podniosłem oczy i patrzyłem. I oto zobaczyłem człowieka ze sznurem mierniczym w ręku. «Dokąd idziesz?» – zapytałem. A on rzekł: «Chcę przemierzyć Jerozolimę, aby poznać jej szerokość i długość». I wystąpił anioł, który do mnie mówił, a przed nim stanął inny anioł, któremu on nakazał: «Śpiesz się i powiedz temu młodzieńcowi: Jerozolima pozostanie bez murów, gdyż tak wiele ludzi i zwierząt w niej będzie. Ja będę dokoła niej murem ognistym – mówi Pan – a chwała moja zamieszka pośród niej». «Ciesz się i raduj, Córo Syjonu, bo już idę i zamieszkam pośród ciebie» – mówi Pan. Wówczas liczne narody przyznają się do Pana i będą ludem Jego, i zamieszkają pośród ciebie.

 

Chodzę od jakiegoś czasu z pytaniem, które – jakby mimochodem – rzucił w luźnej rozmowie jeden z moich znajomych: „Gdzie ta Boża troska, skoro takie rzeczy się dzieją?”. Nie lubię moralizmów i tanich wykrętów (choć podobno teolog potrafi wszystko tak wytłumaczyć, że mimo braku konkretów aura niezwykłości utrzymuje się przez dłuższy czas), więc krąży mi po głowie podjęta przez znajomego kwestia pogodzenia troskliwości Boga (o której tak dużo mówimy podczas homilii, konferencji czy rozmaitych wydarzeń ewangelizacyjnych) z bijącym po oczach bez znieczulenia doświadczeniem tajemnicy nieprawości, wydobywanej niekiedy jakby z podziemi (szczególnie w przypadku grzechów tzw. „ludzi Kościoła”).

Oczywiście prostych odpowiedzi na szczęście brak, ale czytane dziś podczas Eucharystii fragmenty proroctwa Zachariasza otwarły mi oczy na pozorny paradoks, którym jest zapewnienie poczucia bezpieczeństwa i obfitości w sytuacji permanentnego zagrożenia – „Jerozolima pozostanie bez murów (…). Ja będę dokoła niej murem ognistym” (Za 2,9).

Dla wszystkich słuchających proroctwa było/jest logiczne, że brak murów to okazja dla najeźdźców, wrogów i wszelkiej maści nikczemnych osobników, a obietnica przepychu i mnogości zasobów może prowokować do korzystania z łakomego kąska, którym jest miasto nieobwarowane. Ale natychmiast Bóg przez proroka daje kolejną obietnicę swojej obecności w postaci ognistego muru i wypełnienia chwałą ulic i domów Jeruzalem. Mam nadzieję, że nie tylko mnie kojarzy się ten opis z pustynną wędrówką Izraela z Egiptu do Kanaanu – obraz słupa ognia i obłoku osłaniającego „wybranych i ocalonych w noc Paschy” jest niezwykle sugestywny.

A skoro Pan Zastępów zatroszczył się o bezpieczeństwo ludu podczas tamtej drogi i wypełnił każdą z obietnic, to dlaczego miałby tego nie powtórzyć?

Zatem o wiarę proszę Go dzisiaj i o umiejętność trzymania się Bożego Słowa bez względu na kuszenie do beznadziei i strachu o przyszłość… I liczę, że w tej modlitwie będziemy się wzajemnie wspierać i dopingować.