Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że do ciebie jest podobny? Ty, który ze śmierci wskrzesiłeś zmarłego i słowem Najwyższego wywiodłeś go z Otchłani. Ty, który strąciłeś królów ku zagładzie, a z łoża – okrytych chwałą. Ty, który na Synaju usłyszałeś naganę i na Horebie wyroki pomsty. Ty, który namaściłeś królów, jako mścicieli, i proroków, następców po sobie. Ty, który zostałeś wzięty w wirze ognia, na wozie zaprzężonym w ogniste rumaki. O tobie napisano w karceniach dotyczących przyszłości, że masz uśmierzyć gniew, zanim zapłonie, by zwrócić serce ojca do syna i pokolenia Jakuba odnowić. Szczęśliwi, którzy cię widzieli, i ci, którzy w miłości posnęli, albowiem i my na pewno żyć będziemy. Gdy wir zakrył Eliasza, Elizeusz został napełniony jego duchem. Za dni swoich nie lękał się żadnego władcy i nikt nie osiągnął nad nim przewagi. Nic nie było zbyt wielkie dla niego, i nawet w grobowym spoczynku ciało jego prorokowało. Za życia czynił cuda, nawet po śmierci jego czyny były przedziwne.

 

Mądrość potrafi rozpoznać prawdziwych bohaterów. Słyszymy dziś piękną pieśń pochwalną na cześć proroka, który dla zła i grzechu był nieprzejednany jak ogień. Prorok, który tak kochał, że nawet śmierć nie była dla niego przeszkodą. Nasz super bohater, niezwyciężony Eliasz, posiadał niezwykłą moc – był otwarty na Bożego Ducha. Ten Duch nie zniknął razem z prorokiem, bo przecież Bóg jest wieczny.

Drogi chrześcijaninie, zostań Eliaszem w swoim Kościele.