W tym czasie naród twój dostąpi zbawienia, każdy, kto się okaże zapisany w księdze. Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie. Mądrzy będą świecić jak blask sklepienia, a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości, jak gwiazdy przez wieki i na zawsze.

 

W wielu z nas budzi wręcz przerażenie to, co zapowiadane jest jako koniec świata. Zazwyczaj bowiem w opisach uwydatnia się towarzyszące mu kataklizmy, tragedie, powszechny chaos, przy których nawet najbardziej okrutne wojny to „mały pikuś”. Tymczasem, owszem, należy spodziewać się ucisku, ale przede wszystkim ostatecznego zbawienia. Czyli? Zmartwychwstania ciał spoczywających dotąd w grobie, połączenia się ich z nieśmiertelną duszą, a za dążenie za życia ku świętości osiągnięcie chwały nieba. Tylko ten winien się bać końca czasów, kto Boga ma za nic.