Poszedłem więc do anioła, mówiąc mu, by mi dał książeczkę. I rzecze mi: „Weź i połknij ją, a napełni wnętrzności twe goryczą, lecz w ustach twych będzie słodka jak miód”. I wziąłem książeczkę z ręki anioła i połknąłem ją, a w ustach moich stała się słodka jak miód, a gdy ją spożyłem, goryczą napełniły się moje wnętrzności. I mówią mi: „Trzeba ci znów prorokować o ludach, narodach, językach i o wielu królach”.

 

Przez ostatnie dni wręcz połykałem Boże Słowo. Stawało się ono rzeczywiście jak miód. Potem zawsze jednak następuje weryfikacja swojego przyjęcia Objawienia, z przyjęciem go przez innych. Zadaję sobie jako ksiądz ciągle jedno pytanie, jak moja słodycz może stać się słodyczą dla innych? W przeciwnym przypadku wewnątrz siebie zawsze będę odczuwał gorycz.

Trzeba głosić Jezusa i modlić się za tych, do których Bóg mnie posyła, aby odczuli miłość Boga, by spotkali kochającego Ojca, nie w umyśle, ale w sercu.