Chcę powiedzieć dwie rzeczy, gdyż kongres na przede wszystkim służy jakiejś zmianie mentalności i to nie chodzi o to, że my te zmiany zapoczątkowujemy, broń Boże! To chodzi o to, że możemy uczestniczyć w wymianie mentalności której jak ufam dokonuje w Kościele Duch Święty. I ta zmiana wydaje mi się ma dwa takie istotne wymiary; 

Pierwszy wymiar przyszedł mi do głowy jak słuchałem pani profesor Kai Kazimierskiej. Mówiła o tym, że Polacy się nie modlą Biblią, a ja sobie pomyślałem, no ciekawe jak się mają modlić Biblią, jeśli przez wieki była zamknięta na klucz, który się nazywa łacina. Mam przed oczami taki dokument z inkwizycji rzymskiej, który mówi, że Biblię w tłumaczeniu na języki narodowe mogą czytać wyłącznie wysoko urodzeni i sprawdzeni mężczyźni świeccy bo, kobietom nie wolno, a księżom nie wolno czytać przykładów, bo oni powinni znać łacinę i basta! Więc jeśli Biblia była zamkniętą księgą, to skąd ma się wziąć naraz to, że ludzie będą się nią modlić. Dlaczego o tym mówię? Dlatego, że takie samo podejście mamy do małżeństwa i do rodziny! Tu się dokonuje podobny przełom. Kiedy tutaj występował Ojciec Ksawery Knotz i opowiadał takie kwiatki o żywocie świętej Jadwigi Śląskiej, gdzie trudno ustalić ile miała dzieci 6 czy 7, gdyż pisarzy to kompletnie nie obchodziło. Jej życie z mężem, którego musiała np. wyciągać z niewoli, śmierci jej syna na polu bitwy, wszystko nieważne. Żywoty są o tym, że wstąpiła do klasztoru. Wtedy to jest o czym mówić. Bo chodziła boso, bo nie piła wina, asceza zakonna to jest to. Ale to że żyła z mężem, że miała dzieci, że płakała nad śmiercią syna, to co to za świętość? Taki kwiatek wyjątkowy, to jest wstęp do mszy świętej na wspomnienie świętej Brygidy Szwedzkiej, gdzie jest powiedziane, że miała ośmioro dzieci, a potem jest powiedziane, że zapragnęła życia bardziej ascetycznego i wstąpiła do klasztoru. Ja w to nie wierzę! Nic na to nie poradzę… Ale za tymi kwiatkami kryje się właśnie takie poczucie, że małżeństwo to taki stan tolerowany przez Kościół. No bo jak? Skąd się ci księża muszą brać… Jeśli tak przez wieki podchodzi się do małżeństwa, to potem dzieje się to co wychodzi z tych badań, że ludzie mówią o małżeństwie i rodzinie jako największej wartości, ale kompletnie nie widzą, w czym Chrystus miałby im pomagać. Jak wiara się na to przekłada, skoro wiara została wygnana z tego małżeństwa w dużej mierze przez Kościół. Na szczęście żyjemy myślę w czasie przełomu, który rozpoczął się już od Pawła VI, przez Jana Pawła II, Benedykta XVI, a teraz Franciszka. I tu jest ta odpowiedź, która padła tutaj na Kongresie z ust o. Knotza, że więź małżeńska jest sakramentem obecności Chrystusa! Ojciec Knotz nich mówi co chce o seksie, ale to co powiedział było absolutnie objawiające: tak jak jest Chrystus obecny w chlebie i winie, tak jest obecny w więzi małżeńskiej! To jest właśnie to, czego potrzebujemy;  przestać mówić o małżeństwie jako stanie konieczności w Kościele,  ale zacząć mówić, że to jest to miejsce, gdzie się Chrystus objawia, gdzie jest obecny. Małżeństwo jest sakramentem obecności Boga, to jest to czego my potrzebujemy, gdzie Bóg się też objawia właśnie w tej więzi, która ma milion sposobów wypowiedzi, łącznie z całą sferą seksualną. Dzięki Bogu za ten przełom. To jest jeden! 

Drugi, który ma krótszą metrykę, to jest Przełom Franciszkowy, zawarty w tym zdaniu jednej z czterech zasad Evagelii Gaudium, że rzeczywistość jest ważniejsza niż idee. Franciszek nie chce mówić, że idee nie są ważne, tylko że życie jest punktem wyjścia! Życie jest punktem wyjścia nie idee! W spotkaniu z każdym człowiekiem, życie jest punktem wyjścia! Teraz jestem z człowiekiem, w jego konkretnej sytuacji i teraz rozeznaję w jakiej mierze Bóg jest w jego życiu! To jest istotne. Obecność Boga w życiu każdego człowieka, czy każdej pary, każdej rodziny, każdego małżeństwa i od tego konkretu idziemy do ideału. Więc ta idea też jest ważne, bo tak jak mówiłem ona jest punktem dojścia, to jest do czego chcemy poprowadzić człowieka, ale nie zrobimy tego nigdy jak nie zobaczymy Boga obecnego w jego życiu teraz. To jest przewrót Franciszkowy. Franciszek w ten sposób uprawia teologię, że wychodzi od życia, a nie od zasad. I to nie chodzi o to że, zmienia zasady. Niektórym się wydaje że chce zmieniać doktrynę. Nie! Doktryna jest niezmienna! O tym też mówiliśmy na tym kongresie. Natomiast punktem wyjścia jest życie! Jakby to chwycimy, ludzie którzy czytają swój charyzmat życiowy jako ewangelizację, to się ewangelia wydarzy, a jak tego nie chwycimy to będzie tak jak mówiłem wczoraj, że zrobimy sobie taką kupę zimnych kamieni i będziemy walić ludzi, że nie dorastają do idei

Świadectwo uczestników (hasłowo)
    ⁃    Refleksja nad małżeństwami niesakramentalnymi; istotne prowadzenie!
    ⁃    ŚŚ. Ludwik i Zelia Martin
    ⁃    Radość z powodu mojego małżeństwa; wartość modlitwy wstawienniczej
    ⁃    TOWARZYSZENIE dotyczy najpierw tych, którzy są nam bliscy (małżeństwa dzieci, sąsiadów)
    ⁃    Jeśli ktoś nie jest zapalony, nie zapali innych: warto zapalać!
    ⁃    Masz iść tam, gdzie jest trudno
    ⁃    Otwartość na każdego człowieka niezależnie od jego stanu rodzinnego
    ⁃    Relacje i więzi!
    ⁃    Dylematy: własna rodzina i służba innym
    ⁃    Otwarcie potrzebne dla rozeznania;
    ⁃    Drogi ewangelizacji odpowiednie do wieku;
    ⁃    Mówić o tym, co dobre;
    ⁃    Świadectwo radykalnego życia małżonków;
    ⁃    TOWARZYSZENIE RODZINOM w ich realiach; W DRODZE (!) DO IDEAŁU - cierpliwość w towarzyszeniu ku dojrzewaniu
    ⁃    Czas, nie przestrzeń
    ⁃    Niepokój o rodziny, jakie założą nasze dzieci! Potrzebne świadectwo. A także rozeznania rzeczywistości: Kościół musi wyjść poza strefę komfortu - do rodzin trudnych;
    ⁃    Warsztat o „zdradzie”!
    ⁃    Świadectwo!