Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: «Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?». Jezus im odpowiedział: «Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze staje się przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki. Wino się wylewa i bukłaki przepadną. Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków».

 

Pobożny Żyd pościł dwa razy w tygodniu, choć wcale nie musiał tego robić. Posty te nie były bardzo wyczerpujące, ponieważ rozpoczynały się o szóstej rano, a kończyły o szóstej wieczorem. Jezus nigdy nie był przeciwny poszczeniu, jednak u faryzeuszów zauważył pewien problem. A mianowicie owi Żydzi zbyt często traktowali post jako dobry środek manifestowania własnej pobożności. Chcieli w ten sposób zwrócić uwagę ludzi na swoją dobroć.

Post faryzeuszów był rytuałem, co gorsza, rytuałem uprawianym dla postu. Taki post nie mógł mieć żadnej wartości. Jeżeli post ma mieć jakąkolwiek wartość, musi wyrażać potrzebę serca. Podobnie i nasze czyny o tyle mają wartość, o ile wypływają z potrzeby serca.