Każdy człowiek, który rozważa ostatnie chwile ziemskiego życia Jezusa, staje zdumiony i oszołomiony ilością nienawiści, oszczerstw i zniewag, z jakimi spotkał się Zbawiciel. Aż trudno sobie wyobrazić, że ten Król Pokoju, Dobry Nauczyciel, szanowany przez tak wielką rzeszę ludzi ze względu na naukę, cuda i znaki, jakich dokonywał, po triumfalnym wjeździe do Jerozolimy został wystawiony na wyszydzenie i wzgardę pospólstwa. Jeszcze bardziej przejmującą jest Jego postawa pełna pokoju, opanowania, cierpliwości i pokory. Jezus prezentuje się bowiem oczom wszystkich jako wierny Sługa Jahwe, który pragnie jedynie tego, by z poddaniem przyjąć ofiarowany kielich goryczy i wypełnić do końca wolę Ojca. 

Czy jednak same obelgi, które spotyka na swej drodze, składają się na zelżywość, którą zostało napełnione Serce Miłosiernego Zbawiciela? Cóż powiedzieć o niewdzięczności, o braku zaufania i wierności najbliższych, o niedowierzaniu Jego miłości i powątpiewaniu w Niego wszystkich tych, którym bezinteresownie ofiarował swoją zbawczą miłość? 

Jezus z wielką godnością i cierpliwością przyjmuje wszystko, co Go spotyka. Nie szuka łatwiejszej drogi: bez porażek, bez twardych kamieni i bez upadków, bez szydzących towarzyszy i gapiów bezmyślnie wykrzykujących podsuwane tłumowi treści. Zachowuje do końca pragnienie miłowania każdego człowieka i za każdego jest gotów oddać życie, nawet wtedy, kiedy Jego śmierć jest zrozumiana i przyjęta jedynie przez nielicznych; tych, którzy wytrwali pod krzyżem. Zło, którego doświadcza, przemienia w dobroć i łaskę odkupienia, zelżywości – w dar zbawienia, wyszydzenie – w błogosławieństwo, a zadaną śmierć – w życie wieczne. 

Świadomi, że i my sami przyczyniliśmy się do powiększenia zniewag zadanych Chrystusowi, błagajmy: Miłosierne Serce Jezusa, miej miłosierdzie dla nas i świata całego!