I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.

 

    Słowa Jezusa nie tylko w czasach i ludziach Jemu współczesnych wzbudzały gniew. Dzieje się tak do dzisiaj i będzie tak, aż po koniec wieków. Dopóki trwa walka o duszę człowieka, dopóty Ewangelia będzie powodowała tak porywcze reakcje wielu, którzy będą słuchać słowa. Reakcja na słowa Jezusowe jest zawsze znakiem. Jeśli u słuchającego Dobrej Nowiny wzbudza ona gniew, złość i wstręt do głoszącego, to znaczy, że ów słuchacz z dala jest jeszcze od Boga. Natomiast jeśli na głoszącym „skrapla się” to wszystko, to znak, że nie głosi on siebie, tylko Chrystusa.

    Ewangelia to nauka, która wymaga. Wymaga wielkiej pokory i samozaparcia, czyli zrezygnowania z własnego „widzimisię” i egoizmu oraz zaufania Bogu, który chce dla mnie tego, co najlepsze.

 

Inne komentarze ks. Darka