Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

 

Dzisiejszy fragment Ewangelii porusza temat bardzo podobny do tego, który rozważaliśmy w zeszłą niedzielę. Co ciekawe, Jezus sam podnosi tą kwestię. Pyta: “Co myślicie?”. Tak jakby szczególnie zależało Mu na tym, żeby ludzie zrozumieli, czego Bóg oczekuje od człowieka i na co tak naprawdę czeka.

Bóg nie chce pustych słów, obietnic bez pokrycia, pozornej wiary. Czeka na człowieka pokornego, uczciwie przyznającego się do swoich słabości, ale z sercem otwartym na zmianę, na rozpoznanie właściwej drogi.

Arcykapłani, starsi ludu, tak pozornie pobożni i sprawiedliwi, nie byli w stanie otworzyć się na prawdę. Przekonani o swojej świętości, patrzący z wyższością na innych nie dostrzegali, że tracą szansę na zbawienie. To celnicy i nierządnice, którzy być może w ostatnim momencie poznali Jezusa i uwierzyli Mu, wejdą do królestwa niebieskiego.

Jeszcze bardziej dobitnie mówi o tym pierwsze czytanie: “Jeśli sprawiedliwy odstąpił od sprawiedliwości, dopuszczał się grzechu i umarł, to umarł z powodu grzechów, które popełnił. A jeśli bezbożny odstąpił od bezbożności, której się oddawał, i postępuje według prawa i sprawiedliwości, to zachowa duszę swoją przy życiu”. Weźmy sobie do serca te słowa - jako przestrogę, ale również jako źródło nadziei.

Ania C.