Wystąpił Jan Chrzciciel na pustyni i głosił chrzest nawrócenia na odpuszczenie grzechów. Ciągnęła do niego cała judzka kraina oraz wszyscy mieszkańcy Jerozolimy i przyjmowali od niego chrzest w rzece Jordan, wyznając /przy tym/ swe grzechy. Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a żywił się szarańczą i miodem leśnym. I tak głosił: Idzie za mną mocniejszy ode mnie, a ja nie jestem godzien, aby się schylić i rozwiązać rzemyk u Jego sandałów. Ja chrzciłem was wodą, On zaś chrzcić was będzie Duchem Świętym. 

 

Pogmatwane ścieżki naszego życia utrudniają Panu Jezusowi dotarcie do naszych serc, dlatego tak ważne jest staranie, aby wciąż je prostować. Dla każdego z nas w danym momencie życia nawrócenie polega na czymś innym. Czasami jest to zmaganie się z bardzo konkretnymi słabościami, czasami – uczenie się posłuszeństwa woli Bożej i przyjmowania z pokorą tego co przynosi życie, a innym razem – próba spojrzenia na siebie w prawdzie. W każdym przypadku nawrócenie jest trudne i wymaga naszych chęci, wysiłku oraz otwarcia się na Bożą pomoc w sakramencie pojednania.

Dzisiejsza Ewangelia zachęca nas do nawrócenia. Nawrócenie jest potrzebne, aby nasze serca były przygotowane na przyjście Pana Jezusa – na Boże Narodzenie. Przypomina nam o tym postać Jana Chrzciciela, który poprzez chrzest nawrócenia przygotowywał ludzi na przyjście Mesjasza.