Jezus przywołał znowu tłum do siebie i rzekł do niego: "Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumcie! Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!" Gdy się oddalił od tłumu i wszedł do domu, uczniowie pytali Go o tę przypowieść. Odpowiedział im: "I wy tak niepojętni jesteście? Nie rozumiecie, że nic z tego, co z zewnątrz wchodzi w człowieka, nie może uczynić go nieczystym; bo nie wchodzi do jego serca, lecz do żołądka, i zostaje wydalone na zewnątrz". Tak uznał wszystkie potrawy za czyste. I mówił dalej: "Co wychodzi z człowieka, to czyni go nieczystym. Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym".

 

To nasza ludzka natura, a nie zewnętrzny świat są źródłem zła. Jeśli chcemy zmienić świat, to po prostu zacznijmy od samych siebie. Pamiętamy, jak Jezus mówił, aby zacząć od belki w swoim oku, zamiast szukać źdźbła w oku brata (Mt 7,3-5). W tym powiedzeniu zawarta jest wielka prawda. Ile ludzkich konfliktów udałoby się uniknąć, gdybyśmy byli bardziej krytyczni wobec samych siebie. Niestety nasza ludzka natura, skażona przez grzech, bardziej podatna jest na pychę niż na pokorę. Łatwiej przychodzi nam jest krytykować innych niż pracować nad własnym sercem i wolą. 

Słowa dzisiejszej Ewangelii są gorzkie i niewątpliwie powinny prowadzić do rachunku sumienia. Warto, aby każdy z nas stanął w prawdzie przed samym sobą. Tego Jezus od nas oczekuje. Szczera prawda, gdy jest uświadomiona i wypowiedziana, oczyszcza i uzdrawia.