Jezus zapytał ich: A wy za kogo Mnie uważacie? Odpowiedział Szymon Piotr: Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego. Na to Jezus mu rzekł: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Wtedy surowo zabronił uczniom, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem.

 

Powierzenie komuś władzy, szczególnie władzy nad innymi, to jednocześnie powierzenie troski o dobro osób, które tej władzy podlegają. Dziś w Ewangelii Chrystus przekazuje Piotrowi wyjątkowa władzę. Wyjątkową, bo jedyną w swoim rodzaju. Niepodobną w niczym do władzy ziemskiej, przerastającą ją swoją istotą i zakresem kompetencji. Racją istnienia tej władzy nie jest cel polityczny, ale fakt, że człowiek został przeznaczony do nieśmiertelnego życia z Bogiem.

Niezwykła jest scena z dzisiejszej Ewangelii. Cezarea Filipowa, ruiny dawnego ośrodka kultu greckiego bożka Pana. Odbudował to miasto syn Heroda Wielkiego, tetrarcha Filip i nazwał je Cezarea, na cześć cesarza Augusta. Na monumentalnej, wyniosłej skale wzniósł marmurową świątynię, która górowała nad całą okolicą. Daleko stąd było do Galilei, okolica była przeważnie pogańska. Nikt tu raczej nie znał Nauczyciela z Nazaretu, zatem nikt Go nie prosił o znaki i cuda. On i Jego uczniowie mieli chwilę wytchnienia. Byli sami. I wtedy padło z ust Chrystusa pytanie: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” Nic prostszego, bułka z masłem. Wystarczy powtórzyć to, co się słyszy. „A wy za kogo Mnie uważacie?” Czy zdawali sobie sprawę tego, że zarówno im, jak i wszystkim ludziom przez kolejne wieki, podobnie trudno będzie odpowiedzieć na to pytanie. Piotr w imieniu wszystkich odpowiedział odważnie: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”.

Może Chrystus popatrzył wtedy na skałę górującą nad miastem, może popatrzył na świątynię Augusta dumnie panującą z jej szczytu. Nie wiemy. Może spojrzał na Piotra w takim zamyśleniu w jakim patrzymy niekiedy w daleką przyszłość. Może mówił tak, jak niekiedy wypowiadamy głośno to, co myślimy. Tego także nie zapisał ewangelista. Zapisał tylko, że potwierdził słowa Piotra i że nazwał go skałą, na której zbuduje swój Kościół. Nic przez całe wieki tego Kościoła nie zniszczy, a Piotrowi daje w nim władzę najwyższą.

Gdyby ktoś, tak wtedy przechodził obok i usłyszał o czym mówią prosty rybak z Galilei i cieśla z Nazaretu, pokiwałby chyba głową z politowaniem, albo nawet oburzyłby się wobec takiej nierealnej megalomanii. A jednak, wszystkie świątynie rzymskich cesarzy dziś są w gruzach, a w Kościele ciągle jest następca Piotra, którego rolę określił Chrystus w Cezarei Filipowej. Chrystus chciał, aby jego Kościół miał głowę, aby był wzniesiony na skale, nie na piasku. Dlaczego tak chciał? Odpowiedź w drugim czytaniu: „Jakże niezbadane są jego wyroki i jak nie do wyśledzenia Jego drogi”. Po prostu Bóg tak chciał. Bóg źródło wszelkiej władzy na ziemi, udzielił jedynej w swoim rodzaju władzy Piotrowi i jego następcom. Powierzenie komuś władzy, szczególnie władzy nad innymi, to jednocześnie powierzenie troski o dobro osób, które tej władzy podlegają.