‏7 października, w święto Matki Bożej Różańcowej, miało miejsce bezprecedensowe wydarzenie – modlitwa różańcowa na granicach Polski, w której wzięło udział kilkaset tysięcy, a może nawet milion osób.‏

‏Akcja „Różaniec do Granic” już za nami. W mediach ciągle pojawiają się jej echa w postaci różnych komentarzy. Ja w tym czasie wróciłem do wypowiedzi ambasadorów inicjatywy, które są ciągle aktualne i pozostają pięknym świadectwem ludzi modlących się.‏

 

‏„Wychodzi tylko koszula z gaci”‏

‏„Wszystko ma swoje granice. Państwa mają swoje granice. Nawet wolność ma swoje granice. Tylko miłość nie ma granic. I o miłość zawsze się modlę na moim kochanym drewnianym różańcu” – mówił Cezary Pazura. „Mówią że różaniec to jest broń. Nie lubię tego słowa „broń”. Chociaż w tym słowie zawiera się to, że się bronisz. Ale broń służy człowiekowi do atakowania drugiego człowieka. Wolę mówić o różańcu, że jest moją tarczą, na której spotykam się z Matką Bożą i dzięki któremu mam porozumienie z całym światem. Bo kocham świat i ludzi” – dodawał aktor. W tajemnicy przyznał, że na różańcu modli się przede wszystkim o zdrowy rozsądek, który gdzieś z nas wyparował. „A zdrowy rozsądek to poczucie piękna, uśmiech, zadowolenie, a przede wszystkim miłość i zrozumienie do drugiego człowieka, czyli – jak mówimy my katolicy – do bliźniego”.‏

‏„W swoim nastoletnim życiu się nie modliłem. Bardzo szukałem siebie. To wszystko zmieniło się wtedy, gdy siostra przekazała mi słowa naszego wujka, który jest misjonarzem w Korei Południowej. „Sama wychodzi tylko koszula z gaci a w życiu pomaga Pan Bóg”. Na początku tego nie rozumiałem, ale później załapałem sens tych słów i zacząłem osobistą relację z Panem Bogiem – nie tylko klepanie modlitw, ale osobistą rozmowę. Zacząłem modlić się na różańcu” – mówił Antek Smykiewicz. Zauważył, że wszystko wtedy układa się po jego myśli, a jeśli się nie układa, to łatwiej to akceptuje. „Może jest nawet lepiej, gdybym sam sobie to wyobrażał” – komentował piosenkarz.‏

‏Aktor Marcin Mroczek zawsze chciał odpowiedzieć sobie na pytanie, czym jest dla niego różaniec. Ale nigdy nie znalazł odpowiedniego słowa. „Wytchnieniem, nadzieją, orężem, miłością, radością, dziękczynieniem. Nie ma jednej definicji różańca, ale wiem kiedy po niego sięgać. Właśnie wtedy, kiedy w moim życiu dzieje się coś wyjątkowego lub po prostu nie radzę sobie sam ze sobą. Kiedy nagle trafiam do ciemnego pokoju i widzę tylko ciemność – wtedy klękam i modlę się, żeby Maryja dała mi siłę na przezwyciężanie codziennych trudności, dała mi odwagę, żeby stawić czoła problemom, dziękuję Jej za to, że daje mi tyle radości” – mówił Mroczek.‏

‏„Różaniec to jest moja tajna broń w sytuacjach beznadziejnych. To jest modlitwa, dzięki której w moim życiu dzieją się cuda. Powierzam w tej modlitwie sytuacje bez wyjścia i okazuje się, że Maryja nigdy nie zawodzi” – wyznała Katarzyna Olubińska. Dziennikarka odniosła się także do samej nazwy inicjatywy. „Granice to są granice w moim sercu – gdy ciężko mi przejść przez nieprzebaczenie, niechęć do kogoś, gdzie trudno pokonać jakiś strach, bo są jakieś trudne doświadczenia” – mówiła dodając, że w czasie tej konkretnej modlitwy zaprosi Maryję do tych granic w swoim sercu, do granic nieprzebaczenia, niechęci, jakiegoś lęku. „Z wiarą i ufnością możemy zaprosić Maryję do każdego trudnego miejsca w naszym sercu i w naszym życiu”.‏

 

‏Za Polskę i świat‏

‏Piękne i budujące były także intencje w jakich tego dnia chcieli modlić się ambasadorzy „Różańca do granic”.‏

‏„W 100-lecie Fatimy, w której Maryja prosiła każdego z nas, żebyśmy modlili się na różańcu czuję, że to trzeba podjąć – i za Polskę, i za świat. Bo to są rzeczywistości wspólnie się przenikające i warunkujące. Nie ma świata bez Polski i nie ma Polski bez świata. I Polska i świat powinny być w naszych sercach jako wspólna troska” – powiedział dziennikarz sportowy Przemysław Babiarz.‏

‏„Obserwując to, co dzieje się dzisiaj na świecie, patrząc na to, co widzimy także i u nas w Polsce, zaczynam dochodzić do wniosku, że chyba żyjemy w epoce czasów ostatecznych, kiedy zło próbuje pokazać swoją wielką siłę. Próbuje wedrzeć się do życia każdego z nas. Próbuje znaleźć taką małą szczelinę, w którą wchodzi, by potem rozlać się na całość i zniszczyć każdego z nas i całą naszą wspólnotę. Musimy to zatrzymać, żeby nie było za późno. Czasem nie ma już nadziei. Gdy wszystkie inne narzędzia zawodzą, zostaje modlitwa. Największą moc ma różaniec” – przyznał dziennikarz Krzysztof Ziemiec.‏

‏„Będę dziękował Maryi za moje nawrócenie, za przemianę mojego serca, za wszystkie łaski, które spłynęły na mnie i na moją rodzinę. Będę prosił o więcej łask, o zdrowie, o błogosławieństwo dla mojej żony, dla moich dzieci, dla wszystkich moich najbliższych. Będę również prosił o miłość i miłosierdzie dla nas wszystkich – dla Polaków, abyśmy przemieniali nasze zatwardziałe serca, byśmy pozbywali się naszych wad, abyśmy znaleźli prawdziwy pokój tylko z Maryją” – wyliczał kucharz i restaurator Wojciech Modest Amaro. Ostatnia intencja dotyczyła całego świata. „Wystarczy tylko spojrzeć, co dzisiaj się dzieje nie tylko w Europie, ale i na całym świecie. Myślę, że będę się modlił o to, żeby do Europy i do całego świata powróciły wartości chrześcijańskie, bo tylko one gwarantują trwały pokój”.‏

‏„Będę się modliła w intencji małżeństw w kryzysach, aby rozwiązań swoich problemów nie szukali na salach rozpraw w sądach. Nie ma takiej sprawy, nie ma takiego problemu, którego Maryja nie mogłaby rozwiązać i nie ma żadnego pytania bez odpowiedzi. Będę się modliła o otwartość na życie i o pokój w rodzinach” – mówiła aktorka Dominika Figurska.‏

‏„Włączę się w te modlitwę w intencji obrony naszej kultury, naszej tradycji, całego dziedzictwa, które musimy chronić i naszej wiary, która jest naszą opoką. Tarczą przeciw złym wpływom jest modlitwa – ta modlitwa, którą ukochał Jan Paweł II, ta modlitwa przedziwna w swej prostocie i głębi zarazem” – dodawał Jerzy Zelnik. A inny aktor Marcin Mroczek wyznał, że będzie się modlił za ludzi opuszczonych i chorych na depresję. „By także oni znaleźli w swoim życiu mnóstwo radości i szczęścia, żeby zobaczyli, że wokół nich jest mnóstwo fantastycznych osób, które są gotowe wyciągnąć do nich pomocną dłoń, że tak naprawdę nigdy nie są sami i opuszczeni”.‏

‏Te piękne intencje po 7 października nie przestały być aktualne. To zachęta dla nas, byśmy je także i my podejmowali w czasie codziennej lub okazjonalnej modlitwy różańcowej.‏