Pewien faryzeusz zaprosił Jezusa do siebie na obiad. Poszedł więc i zajął miejsce za stołem. Lecz faryzeusz, widząc to, wyraził zdziwienie, że nie obmył wpierw rąk przed posiłkiem. Na to rzekł Pan do niego: "Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości. Nierozumni! Czyż Stwórca zewnętrznej strony nie uczynił także wnętrza? Raczej dajcie to, co jest wewnątrz, na jałmużnę, a zaraz wszystko będzie dla was czyste".

 

Świadomie przeżywana wiara powinna owocować pragnieniem zaproszenia Jezusa do siebie – tworzenia dla Niego w swojej codzienności coraz większej przestrzeni, w której będzie mógł działać w nas. Może się jednak wtedy zdarzyć tak, jak w przypadku opisanego w Ewangelii faryzeusza. Nie tylko chcemy, żeby przyszedł – chcemy, żeby działał po naszemu.

Nawrócenie – przemiana wewnętrzna – to ciągła próba zmiany myślenia o Bogu. Jest to trudne, ale jak długo rozbijamy się o nasze ograniczenia, tak długo jesteśmy w stanie się z nimi mierzyć i powiększać tę przestrzeń naszego życia, która ma należeć tylko do Niego… na Jego zasadach.