Jezus powiedział do Nikodema: Tak Bóg umiłował świat, że dał swojego Syna Jednorodzonego; każdy, kto w Niego wierzy, ma życie wieczne. Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony. Kto wierzy w Niego, nie podlega potępieniu; a kto nie wierzy, już został potępiony, bo nie uwierzył w imię Jednorodzonego Syna Bożego. A sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu.

 

Czuję się bardzo niekomfortowo, kiedy w bardzo jasny, pogodny dzień słońce zagląda do dawno nieodkurzanego pokoju. Wtedy nad wyraz wyraźnie widać każdy pyłek kurzu, każde najdrobniejsze zabrudzenie i najmniejsze smugi pospiesznie przemytych powierzchni płaskich. Chciałoby się wtedy przysłonić okna, żeby tylko nie widzieć śladów zabrudzeń, dowodów zaniedbania w sprzątaniu...

Światło jest jak bezwzględny sędzia, który bezbłędnie wskaże każdą nieczystość, wytknie najmniejszą nieprawość, prawidłowo oceni każdy uczynek.

Światłość-Jezus Chrystus nie przychodzi po to, by świat potępić, ale by świat został przez Niego zbawiony. Światłość ta nie musi więc wzbudzać we mnie lęku przed potępieniem, które skądinąd słusznie mi się należy za moje nieprawości, za moje grzeszne uczynki. Światłość-Jezus Chrystus jest kimś więcej niż tylko sprawiedliwym sędzią – On jest również Bogiem miłosiernym, który mnie grzesznikowi okazuje "słabość serca", by mnie zbawić, bym miał życie wieczne.

Potrzeba tylko, bym w przenikliwym świetle Jego spojrzenia dostrzegł miłość oczyszczającą i przebaczającą, miłość zatroskaną o moje życie wieczne. Czy wierzę w tę Miłość?