Przynosili Jezusowi dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego". I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.

 

Od pewnego czasu mam szczególną okazję przyglądać się uważnie pewnemu 3-latkowi. Obserwacje czasami przerastają wszelkie płaszczyzny mojej percepcji. Dziś, w świetle Ewangelii bardzo szczególnie dostrzegam, jak bardzo my dorośli różnimy się od dzieci. Najczęściej inteligencja, rozum, umysł przeszkadzają nam, aby wiara nasza choćby zbliżyła się do wielkości ziarnka gorczycy. Zaufania nie mamy w sobie prawie za grosz i pewnie można by tak wymieniać...

A co zauważyć można u dzieci? Np. u takiego 3-latka: poziom inteligencji najwyższy podczas całego życia oraz pełne zaufanie do ojca/matki. Niesamowite, to jednak zaufanie spięte jest w parze z inteligencją? Być może, więc, czy nie powinniśmy brać przykładu z 3-latków, aby wejść do królestwa Bożego? Jest jeszcze jeden aspekt porównawczy, który udało mi się zaobserwować. Otóż ten 3-latek ma czyste serce. Ten 3-latek jest święty. Żyje w czystości, a Bóg jako jedyny ma wgląd w jego i nasze serca. Dlatego nasz Pan dokładnie wskazuje nam drogę:

Kto nie przyjmie królestwa Bożego czystym sercem i w pełnym zaufaniu Bogu, ten nie wejdzie do niego.

Obmywaj nas Panie Twoją przenajświętszą Krwią, która oczyszcza nasze serca oraz przymnóż nam wiary, nadziei i miłości, abyśmy mogli odebrać klucze do mieszkania, które poszedłeś nam przygotować, a których wiele w królestwie niebieskim.