Jezus powiedział do swoich uczniów: „Słyszeliście, że powiedziano przodkom: «Nie będziesz fałszywie przysięgał», «lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi». A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, bo jest tronem Bożym; ani na ziemię, bo jest podnóżkiem stóp Jego; ani na Jerozolimę, bo jest miastem wielkiego Króla. Ani na swoją głowę nie przysięgaj, bo nie możesz nawet jednego włosa uczynić białym albo czarnym. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi”.

 

Lubimy naśladować innych. Fajnie, jeśli powielamy dobre, wartościowe zachowania. W dzisiejszym świecie, kiedy „ideał sięgnął bruku”, a mottem stało się „wszyscy tak robią”, niestety to, co dobre, szlachetne i porządne, nie zawsze jest atrakcyjne i popularne. W związku z tym nasza mowa często bywa nieszczera. Zdarza się, że trzeba robić dobrą minę do kiepskiej gry i tańczyć, jak nam zagrają, czyli mówić to, co wypada i co przyniesie pożądany efekt i realne korzyści.

Teraźniejszy człowiek już nawet nie musi przysięgać. Wystarczy, że powie magiczne „ludzie tak mówią” i od razu staje się bardziej wiarygodny, bo to znaczy, że gdzieś bywa, że coś wie. Podeprze się jeszcze jakimś „autorytetem” z telewizji śniadaniowej i robi się ekspertem, dając gotową receptę, jak żyć, czego i kogo słuchać, jak się ubierać, co jeść, by być szczęśliwym i zdrowym.

Jezus wskazuje, że nic nie może dorównać Boskiemu autorytetowi i majestatowi, że nie ma niczego, co mogłoby równać się z potęgą i wszechmocą Bożą. Pokazuje też, że jeśli będziesz żył wedle Bożych praw, będziesz wierny Bożym przykazaniom, to staniesz się wiarygodny przez to, jak postępujesz, a wtedy zbyteczne będzie jakieś kolorowanie słowem, bo Twoje życie zaświadczy o prawdomówności i szczerości – bez zbędnych słów. Twoje czyny zaświadczą o Twojej przynależności do Boga.

Jezus poucza również o odpowiedzialności za słowo. Czasem lepiej nic nie mówić i „ugryźć się w język”, niż wywlekać jakieś przedawnione, chociaż wciąż bolące tematy. I choć może słuszne są Twoje racje, to jednak rozdrapywanie i jątrzenie starych ran tylko podsyca złość i może prowadzić do agresji i nienawiści.

Boże Ojcze, proszę Cię, aby Twój Święty Duch uczył mnie codziennie staranności i troski o to, co wychodzi z moich ust. Proszę, abym umiała unikać nadmiernego gadulstwa i przerysowywania rzeczywistości, abym była odpowiedzialna i konsekwentna w życiu, aby to, co mówię, równało się temu, co czynię.