Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeszcze chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie». Wówczas niektórzy z Jego uczniów mówili między sobą: «Cóż to znaczy, co nam mówi: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie”; oraz: „Idę do Ojca”?». Mówili więc: «Cóż znaczy ta chwila, o której mówi? Nie rozumiemy tego, co powiada». Jezus poznał, że chcieli Go pytać, i rzekł do nich: «Pytacie się jeden drugiego o to, że powiedziałem: „Chwila, a nie będziecie Mnie widzieć, i znowu chwila, a ujrzycie Mnie?” Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Wy będziecie płakać i zawodzić, a świat się będzie weselił. Wy będziecie się smucić, ale smutek wasz przemieni się w radość».

 

Ciekawe, że Jezus w tej Ewangelii na pytanie o Jego odejście i ponowne przyjście nie odpowiada wprost. Wydaje się, że odpowiada nie na to pytanie, które nurtuje uczniów.

Pomyślałem o swoim życiu, kiedy zadaję Jezusowi pytania i oczekuję odpowiedzi na nie i nie dostaję ich w tej formie, w jakiej bym chciał. Jezus odpowiada w perspektywie nieba, życia w Nim i z Nim na zawsze. I chociaż nie raz jeszcze będziemy cierpieć, płakać, nie rozumieć tego, co się z nami dzieje, to będzie to tylko chwila w perspektywie tego, co nas czeka potem, po śmierci. I to jest ta dobra nowina dla mnie. Dziś nie rozumiem sporo w moim własnym życiu i ciężko mi się pogodzić z pewnymi faktami, przeszłością, tym, jak się to życie potoczyło, ale chcę wierzyć, że to tylko przejściowe, a to, co mnie czeka, to radość wieczna. Ważne, żeby o tym pamiętać w chwilach próby.