Umrzemy. Wszyscy. 

Czytam to, co napisałem wyżej i czuję się nieswojo. Nie lubię myśleć o śmierci. Nie lubię mieć z nią styczności. Nie lubię żałoby i zetknięcia z pustką, która pozostaje po śmierci człowieka. 

4 października przeżywamy Transistus. Tak w zakonach franciszkańskich nazywamy uroczystość św. Franciszka z Asyżu, która właściwie jest datą jego śmierci. Transistus oznacza jednak nie śmierć, koniec, stratę… ale przejście. 

W liturgii pogrzebowej jest piękny tekst modlitwy - “życie Twoich wiernych, o Panie zmienia się, ale się nie kończy”. Transistus to przejście z tego życia do jego pełni - w Bogu. 

Dobra Nowina, którą przynosi Chrystus jest taka, że śmierci nie ma. Zmartwychwstanie Chrystusa złamało tyranię śmierci nad życiem człowieka: “Gdzież jest, o śmierci twoje zwycięstwo? Gdzież jest, o śmierci, twój oścień?” - woła św. Paweł, który tę tajemnicę doskonale zrozumiał (1 Kor 15, 55-56). 

Święty Franciszek w Pieśni Słonecznej nazywa śmierć w przedziwny sposób: “Pochwalony bądź, Panie mój, przez siostrę naszą śmierć cielesną, której żaden człowiek żywy uniknąć nie może.” 

Siostra śmierć… 

Wiara pozwala nam spojrzeć dalej niż śmierć, pomimo bólu który jej towarzyszy. Słowo Chrystusa daje nam piękną obietnicę - życia wiecznego. Życia w Niebie sercu Boga, gdzie nie ma już śmierci, ani bólu, ani cierpienia, ani przemocy. Wiara daje nam też pokój serca, kiedy przyjdzie siostra śmierć. 

Święty Ojcze Franciszku dziś proszę cię o kawałek twojej wiary, twojego spojrzenia na życie. Ucz zawsze ufać Chrystusowi i ucz na niego patrzeć. Niech twoje Przejście daje nam światło na nasze życie i przynosi pokój. Żebyśmy wszyscy mogli spotkać się w sercu Boga, kiedy przyjdzie pora na nasz Transistus. Amen!