Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

 

Za Jezusem szły wielkie tłumy. Ale nie oznaczało to bynajmniej, że wszyscy ci ludzie, byli w stanie być przy Nim aż do końca, wejść z Nim na Golgotę i wytrwać w wierze trzy dni, aby ujrzeć jego pusty grób. Niektórzy przestraszyli się krzyża, jaki mógł wylądować także na ich ramionach. Inni źle ocenili swoje siły i nie byli w stanie sprostać Boskiemu Mistrzowi, który jak sam o sobie mówił: „nie miał, gdzie głowy schylić”. 

Warunkiem koniecznym, aby pójść za Jezusem, jest umiejętność wyrzeczenia się. Wyrzekamy się czegoś, aby osiągnąć jeszcze coś więcej. Każdy, kto na serio zdecyduje się iść za Chrystusem, pewnego dnia stanie przed pytanie o to, czy jest w stanie wyrzec się tego co posiada, aby wejść w bramy Królestwa Niebieskiego.