Rzekł do niego Natanael: Czyż może być co dobrego z Nazaretu? Odpowiedział mu Filip: Chodź i zobacz. Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu. Powiedział do Niego Natanael: Skąd mnie znasz? Odrzekł mu Jezus: Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym. Odpowiedział Mu Natanael: Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś Królem Izraela! Odparł mu Jezus: Czy dlatego wierzysz, że powiedziałem ci: Widziałem cię pod drzewem figowym? Zobaczysz jeszcze więcej niż to. Potem powiedział do niego: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Ujrzycie niebiosa otwarte i aniołów Bożych wstępujących i zstępujących na Syna Człowieczego.

 

„Nie przyjmę go do pracy, bo mu źle z oczu patrzy!” „Niewart rozmowy, bo alkoholem od niego śmierdzi!” „Tak brzydka ta dziewczyna, że wstyd się z nią pokazać!” Czy wymieniać dalej cytaty miliony razy słyszane i te, które są moim udziałem? Sądzę, że nie trzeba, bo w kontekście dzisiejszego Słowa dostrzegam totalną porażkę odbioru otoczenia przez pryzmat stereotypów i uprzedzeń.

Patrz na Mistrza – roznosi w pył każde uprzedzenie. On „prowincjusz” z Nazaret! Jak? Miłością, pokorą, zrozumieniem, prostodusznością! Osobiście staram się brać przykład. Jak przekonać, że żyje się z tym lżej? Po prostu spróbuj, jak smakuje zachwyt Natanaela!